Rośnie bilans ofiar trzęsienia ziemi w Nepalu
To największa tragedia w Nepalu od 80 lat, a być może w całej historii tego kraju. Mimo napływającej pomocy międzynarodowej w Nepalu brakuje sprzętu medycznego, żywności, prądu.
.
ABC7 News/Twitter

.

Premier Nepalu Sushil Koirala szacuje, że ofiar może być nawet 10 tys. Na razie wiadomo, że trzęsienie ziemi, które w sobotę nawiedziło stolicę Nepalu, Katmandu, pochłonęło przynajmniej 7,2 tys. ofiar. Trzęsienie takiej skali nie zdarzyło się w tym rejonie od 80 lat. W kataklizmie w 1934 roku zginęło 8,5 tys. ludzi. Już dziś mówi się o tym, że może być to najtragiczniejsze w skutkach trzęsienie w historii tego kraju.

Szacuje się, że ok. 14 tys. osób jest rannych. Zdaniem ONZ trzęsienie ziemi dotknęło 8 mln osób (ok. jedna czwarta 28-mln Nepalu), 1,4 mln potrzebuje żywności. UNICEF szacuje, że około miliona dzieci, znajdujących się na terenach dotkniętych trzęsieniem, potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej.

Trwa akcja poszukiwawcza. Mimo że nepalskie władze uważają, że pod gruzami nie ma już żywych ludzi, zdarzają się cuda. Choć od trzęsienia minęło już 8 dni w niedzielę 3 maja poinformowano o znalezieniu pod gruzami cztery osoby, w tym 101-letniego mężczyznę, którego wydobyto spod zawalonego budynku gospodarczego. Mężczyzna przeżył trzęsienie ziemi w 1934 r.

W krajach sąsiadujących z Nepalem zginęło prawie 100 osób, w tym 18 na Mount Everest. Według stanu na 3 maja potwierdzono także śmierć 57 zagranicznych obywateli.

Zagraniczni obywatele już od kilku dni są ewakuowani z Nepalu. Na pokład polskiego samolotu zabrano 95 osób z 12 państw: 35 obywateli RP, 29 Czechów, 13 Francuzów, po pięciu Ukraińców i Niemców, a także dwóch Austriaków i po jednym obywatelu ze Słowacji, Hiszpanii, USA, Kanady, Turcji i Nepalu. Część z nich opuściła pokład w czasie międzylądowania w Nowym Delhi, reszta - 50 osób poleciała do Warszawy.

Ogromne rozmiary tragedii nie powstrzymują jednak najgorszych ludzkich instynktów. W środę nepalska policja aresztowała 27 osób, które plądrowały porzucone domy i rozsiewały plotki o kolejnych wstrząsach.

Pomoc bardzo potrzebna

Mimo że z całego świata dociera pomoc, wciąż brakuje sprzętu medycznego, wody, żywności, prądu. Tysiące ludzi koczuje pod gołym niebem w obawie przed kolejnymi wstrząsami. Wiele osób nie może wrócić do domów, które albo już się zawaliły albo ich konstrukcja jest poważnie naruszona. 

Organizacje pomocowe skarżą się na przedłużające się odprawy celne i nepalską biurokrację, które zdecydowanie opóźniają dotarcie pomocy do potrzebujących. W związku z pogarszającymi się warunkami sanitarnymi istnieją też obawy wybuchu epidemii.

Początki akcji ratunkowej

Akcję ratunkową w niedzielę opóźniły wstrząsy wtórne o sile 6,7 st. w skali Richtera. Odczuli je mieszkańcy Nepalu, Indii oraz Bangladeszu. Spowodowały one kolejne lawiny w Himalajach. W stolicy Katmandu ludzie znów w panice wybiegali na ulice w obawie przed kolejnymi zniszczeniami.

Akcja ratunkowa trwa już kolejną dobę. W centrum miasta rozbito miasteczko namiotowe z myślą o tysiącach osób pozbawionych dachu nad głową. Ratownicy z całego świata od niedzieli przybywają do stolicy, by pomóc w akcji ratunkowej. W poniedziałek rano w Katmandu wylądowało 81 ratowników z grupy HUSAR, jest tam też sześciu z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Ratownicy zostali skierowani do miejscowości Lalitpur, leżącej około 12 kilometrów od stołecznego Katmandu.

Wśród nich dwóch lekarzy i dziewięciu ratowników medycznych. Mają specjalistyczny sprzęt i prowadzą poszukiwania w czterech grupach, razem z sześcioma ratownikami z PSP. W środę ratownicy mają prowadzić przeszukiwania w miejscowościach górskich, do których jeszcze nie dotarła pomoc.

W poniedziałek i we wtorek polscy ratownicy przeszukiwali budynki mieszkalne w Bhaktapur i Lalitpur w Dolinie Katmandu. Nie udało się im jednak odnaleźć żywych osób.

We wtorek spod gruzów wydobywano wciąż żywych ludzi. W Katmandu uratowano 28-letniego mężczyznę, który przetrwał 80 godzin w częściowo zawalonym siedmiopiętrowym budynku. Jednak, jak oceniają eksperci, już po 48-godzinach od katastrofy drastycznie maleją szansę na dotarcie do żywych osób.

Dramatyczny bilans

O tuzinach zabitych informowały także władze sąsiednich Indii oraz Chin. Przynajmniej 18 osób zginęło w okolicy Mount Everestu pod lawinami wywołanymi przez wstrząsy. Wśród nich był jeden z menedżerów koncernu Google, który wspinał się na najwyższy szczyt świata w towarzystwie trzech innych pracowników koncernu. 

.
Canadian Red Cross/Facebook

.

Trzęsienie zrujnowało m.in. zabytkowe centrum miasta wraz z głównymi atrakcjami turystycznymi. Dwa czteropiętrowe budynki zawaliły się tuż obok oficjalnej rezydencji premiera kraju. 

Oczekiwanie na pomoc

Do stolicy Nepalu w niedzielę zaczęła docierać pomoc humanitarna z całego świata. Także z Polski do kraju udały się ekipy ratowników. Wcześniej pomoc wysłali m.in. dwaj najwięksi sąsiedzi Nepalu, Chiny oraz Indie. Stany Zjednoczone oprócz wsparcia ludzkiego zaoferowały pomoc finansową. Wsparcie zapowiadają także kolejne organizacje humanitarne. 

Pomoc jest niezwykle potrzeba, ponieważ szpitale w stolicy kraju nie nadążają z opatrywaniem rannych. Lekarze już w niedzielę rano informowali, że zaczyna im brakować leków i opatrunków. Liczbę rannych w całym kraju szacuje się przynajmniej na 5 tys., a liczba ta cały czas rośnie wraz z intensyfikacją akcji ratunkowej. 

.
BBC/Google

.

Epicentrum wstrząsów o sile 7,9 stopni w skali Richtera znajdowało się około 75 km na północny zachód od Katmandu. Trzęsienie należało do najsilniejszych w tym kraju od 80 lat i było odczuwalne we wszystkich sąsiednich krajach, także w oddalonej o setki kilometrów stolicy Indii, New Delhi. Kilka osób zginęło w Tybecie, a kilkanaście zostało rannych. O stratach informowały władze Bangladeszu.

Zniszczona stolica

Nepalskie media i zagraniczni dziennikarze, którzy znajdowali się na miejscu w trakcie trzęsienia ziemi, informowali o panice, jaka wybuchła w zabytkowych miejscach stolicy. Kilkudziesięciu turystów znajdowało się w 60-metrowej wieży obserwacyjnej, którą wstrząsy zamieniły w stertę gruzu.

O panice informowały także osoby, które w trakcie trzęsienia ziemi znajdowały się na lotnisku w Katmandu. Jak podałsingapurski „Straits Times”, osoby oczekujące na loty tratowały się nawzajem, usiłując wydostać się z budynku terminalu.

Poruszające zdjęcia sprzed i po trzęsieniu ziemi opublikowała na Twitterze dziennikarka ABS News Australia, Siobhan Heanue, która w czasie wstrząsu przebywała na terenie jednej ze świątyń Katmandu:

.
Siobhan Heanue/Twitter

.

.
Siobhan Heanue/Twitter

.

 Na Twitterze od soboty wciąż pojawiają się nowe zdjęcia z miejsc objętych katastrofą:

.
MDA/Twitter

.

.
The Kathmandu Post/Twitter

.

.
BBC/Twitter

.

.
Newsweek/Twitter

.

.
Lifeonearth/Twitter

.

.
Newsweek/Twitter

.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj