Co warto wiedzieć o wyborach w Wielkiej Brytanii
Cameron nie ma większości, co z punktu widzenia brytyjskiego trudno uznać za sukces.
Nicolas Grevet/Flickr CC by 2.0

Partia Davida Camerona zdobyła 310 mandatów w 650-miejscowym parlamencie. Opozycyjna Partia Pracy jest na drugim miejscu – z 228 mandatami. 

Cameron nie ma większości, co z punktu widzenia brytyjskiego trudno uznać za sukces, mimo najlepszego wyniku sondażowego. W tle rozgrywa się dramat Liberalnych Demokratów Clegga, którzy zapłacili słono za koalicję z konserwatystami.

Wyniki poszczególnych partii (według najświeższych danych): Partia Konserwatywna – 310 mandatów, Opozycyjna Partia Pracy – 228, Szkocka Partia Narodowa – 56, Liberalni Demokraci – 8, Partia Walii – 3, Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) – 1, Zieloni – 1.

Żeby stworzyć rząd, potrzebna będzie koalicja – najprawdopodobniej tak jak w poprzedniej kadencji konserwatyści zawrą sojusz z Liberalnymi Demokratami. Łącznie, według wstępnych danych, mają 337 mandatów – sumę gwarantującą większość w Izbie Gmin.

W Szkocji 58 z 59 dostępnych miejsc zdobyła prawdopodobnie Szkocka Partia Narodowa.

Exit poll został przeprowadzony przez NOP/MORI dla BBC, ITV i telewizji Sky.

*

Co warto wiedzieć o wyborach w Wielkiej Brytanii?

Po pierwsze, prawo do głosowania w wyborach do parlamentu brytyjskiego mają mieszkający w Wielkiej Brytanii obywatele Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (Commonwealth) i Republiki Irlandii. Oraz imigranci, którzy uzyskali status rezydentów.y

Prawa do głosowania nie mają natomiast członkowie Izby Lordów, więźniowie odsiadujący wyrok, osoby skazane za przestępstwa wyborcze. Objęcie zakazem więźniów jest krytykowane przez organizacje praw człowieka i Unię Europejską.

Królowa i rodzina królewska może głosować, ale nie robi z tego prawa użytku, bo monarcha jest symbolem jedności narodowej, więc nie może być przykładem politycznej stronniczości, a rywalizacja partii politycznych jest solą wyborów w demokracji.

Co ciekawe dla tych, którzy wszędzie wietrzą spiski wyborcze, na Wyspach karty do głosowania mają numery seryjne, właśnie aby uniemożliwić ich sfałszowanie. Identyfikacja głosującego na podstawie numeru karty jest możliwa, lecz zabroniona.

Głosować można drogą pocztową, przez pełnomocnika, co dotyczy także osób niepełnosprawnych i analfabetów. W tym ostatnim przypadku można poprosić członka komisji wyborczej (lub osobę towarzyszącą) o pomoc. Na karcie do głosowania kandydaci są podani w porządku alfabetycznym, wyborca stawia X przy wybranym przez siebie nazwisku. Udział w wyborach nie jest obowiązkowy.

Na Wyspach spada frekwencja, bo rośnie liczba niezadowolonych z systemu wyborczego polegającego na zasadzie „zwycięzca bierze wszystko”.

Paweł Kukiz, żarliwy wyznawca politycznej religii okręgów jednomandatowych, oraz jego zwolennicy w Polsce, powinni się zapoznać z zarzutami brytyjskich przeciwników JOW-ów. Sprowadzają się one do dwóch punktów: JOW-y konserwują de facto system dwupartyjny (konserwatyści/laburzyści z ewentualnymi przystawkami) i nie odzwierciedlają postępującego politycznego zróżnicowania społeczeństwa brytyjskiego.

Np. w wyborach 2010 r. konserwatyści zdobyli prawie 11 mln głosów i 306 mandatów, partia liberalno-demokratyczna (obecny koalicjant konserwatystów) prawie 7 mln, co przełożyło się w systemie JOW na 57 mandatów, UKIP (antyeuropejscy „korwinowcy”) za prawie milion zebranych głosów system nie przydzielił ani jednego miejsca w Westminsterze (parlament brytyjski), Zielonym za ponad ćwierć miliona głosów – jedno.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj