Kim są „nowi Kubańczycy”
Off-Kuba
Najciekawsza dziś część Kuby jest poza, obok, pomiędzy. Ta Kuba ma dość oficjalnych zakazów, ale jest też wolna od urazów, jakie żywią otwarci wrogowie systemu.
Czarno-białe opisy Kuby zakłamują rzeczywistość, ignorują Kubę realną.
Enrique de la Osa/Reuters/Forum

Czarno-białe opisy Kuby zakłamują rzeczywistość, ignorują Kubę realną.

Lokal wygląda jak kafejka internetowa, ale internetu tu nie ma. Dwa stacjonarne komputery, przy każdym młody mężczyzna. Właśnie wpada klient z pamięcią USB, składa zamówienie: rzuca tytuł jakiejś telenoweli z Brazylii. Kopiowanie trwa dłuższą chwilę. Klient płaci. Za odcinek serialu – od 1 do 5 peso; za sezon – 10–30 peso (30 peso to ok. 5 zł).

Można wpaść do takiego lokalu – w centrum Hawany rozkwitają co kilka przecznic – a jeśli mieszka się w dzielnicy, gdzie podobnych lokali nie ma, na wiadomym rogu lub w barze zjawia się gość, u którego można złożyć zamówienie na pakiet, paquete. Mogą w nim się znaleźć np. czwarty sezon „Breaking Bad”, drugi „House of Cards”, programy informacyjne, reportaże i publicystyka ze świata, głównie z USA – po hiszpańsku, wersje elektroniczne gazet, np. z Hiszpanii i Meksyku, kreskówki japońskie (dziecięcy szał ostatnich miesięcy). Klient zamawia, klient ma.

Kulturalna Kuba żyje pakietami i dzięki pakietom. W kraju, w którym zaledwie 3 proc. ludzi ma dostęp do internetu, pakiety mają rząd dusz, a ci, co je przyrządzają – mają z czego żyć. To drugi obieg informacji i kultury. Uwaga: całkowicie legalny!

Czasem najnowsze filmy przywożą krewni i znajomi z Miami – kopie ściągnięte z internetu bywają nie do oglądania – ale zasadniczą część roboty wykonują ci, co mają dobry sprzęt i szybki internet w samej Hawanie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj