Rewolucyjna encyklika papieża – i antypolska?
Ekolodzy wszelkiej maści będą studiowali encyklikę z wypiekami na twarzy, bo dostarczy im argumentów, których autorem jest przywódca największej organizacji wyznaniowej na świecie.
The Economist/Twitter

Głupota nie ma dna. Ponieważ papież Franciszek w swej ekologicznej encyklice zachęca do odchodzenia od węgla, ropy i gazu, już jest w Polsce krytykowany, bo ponoć węglem stoi polska gospodarka. Równie dobrze można by papieża oskarżyć, że jest antyrosyjski czy antyukraiński albo antyamerykański czy antykanadyjski. Czego się nie robi, by pognębić papieża „lewaka”.

Zresztą nie tylko w Polsce, bo na encyklikę kręcą nosem także konserwatywni katolicy w USA.

Wyciek roboczej wersji encykliki „Laudato si” do prasy włoskiej, a za nią do mediów światowych, to rzecz niebywała. Konserwatywny włoski watykanista Sandro Magister, który za tym prawdopodobnie stoi, został już zawieszony w prawach korespondenta akredytowanego przy Watykanie. Pojawiły się spekulacje, że chodziło o „atak prewencyjny” na encyklikę, odebranie show Watykanowi, który w czwartek oficjalnie zaprezentował papieski dokument światu.

Może tak, może nie. Gry i zabawy watykańskie frapują zapewne watykanistów, ale szersza publiczność ma większe zmartwienia na głowie. Encyklika budziła spore zainteresowanie już przed wyciekiem. Teraz będzie budziła jeszcze większe. Może włoski tygodnik L'Espresso, który ujawnił dokument, w istocie go dodatkowo zareklamował?

Głos papieża w sprawie ekologii nie ma takiego ciężaru dla wiernych, jak jego wypowiedzi w sprawach wiary i moralności. Ale dla świata niekatolickiego właśnie głos Franciszka o ekologii jest ważniejszy. Ekolodzy wszelkiej maści będą studiowali encyklikę z wypiekami na twarzy, bo dostarczy im argumentów, których autorem jest było nie było przywódca największej organizacji wyznaniowej na świecie.

Na co dzień mogą być jak najdalsi od Kościoła, ale co im szkodzi podeprzeć się papieskim autorytetem w swych kampaniach przeciwko megakorporacjom i innym szatańskim wynalazkom „dzikiego” kapitalizmu.

Franciszek stara się połączyć troskę o ekologię z troską o przyszłość rodzaju ludzkiego. Jego encyklika jest w tym sensie ekologiczna totalnie. Papież rozwija wizję świata, który jest darem Bożym i dobrem wspólnym wszystkich ludzi. Jego wizję można krytykować z punktu widzenia naukowego – jak wiadomo, wśród uczonych zdania na temat przyczyn globalnych zmian klimatycznych i i ich skutków są podzielone. Ale dużo trudniej z etycznego.

To prawda, że poziom życia najbiedniejszych mieszkańców planety się zdecydowanie podnosi wskutek globalizacji, ale prawdą jest też, że cena ekologiczna za to jest wysoka, a rozwarstwienie społeczne rośnie. Zwracanie na to uwagi nie jest „lewactwem”, lecz obowiązkiem każdego lidera religijnego o nastawieniu uniwersalistycznym.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj