Grecy zdecydowanie przeciwko porozumieniu z wierzycielami. Co dalej?
Według oficjalnych danych, zdecydowana większość Greków powiedziało „nie” porozumieniu z wierzycielami. We wtorek na nadzwyczajnym szczycie spotkają się przywódcy państw strefy euro.
Co dalej z Grecją?
L.Gouliamaki/Parlament Europejski

Co dalej z Grecją?

W nocy z niedzieli na poniedziałek policzono już wszystkie głosy oddane w referendum. Różnica między zwolennikami a przeciwnikami porozumienia jest dość znaczna. Na „nie” głosowało ponad 61,31 proc. wyborców, na „tak” 38,69 proc.  Frekwencja wyniosła ponad 62 proc.

Oficjalne dane podaje greckie ministerstwo spraw wewnętrznych»

Lokale wyborcze zamknięto punktualnie o godzinie 19 czasu greckiego (o godz. 18 czasu polskiego). Uprawnionych do głosowania było ok. 10 mln Greków.

Wstępne sondaże nie dawały aż takiej dużej przewagi przeciwników porozumienia, tyle że te badania przeprowadzano metodą telefoniczną, a nie metodą exit poll.

Oto wyniki sondażowe oxi po grecku oznacza „nie”, a nai – „tak”.

Pierwsze reakcje na wyniki

W niedzielę wieczorem szef Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał na wtorek na godzinę 18 nadzwyczajny szczyt eurogrupy. Wcześniej za tym opowiedzieli się kanclerz Niemiec Angela Markel i prezydent Francji François Hollande. Oboje politycy mają spotkać się w Pałacu Elizejskim w poniedziałek.

W wydanym późnym wieczorem oświadczeniu szef eurogrupy Joroen Dijsselbloem napisał, że wynik greckiego referendum „jest godny pożałowania” dla przyszłości Grecji. „Przyjmuję do wiadomości wynik greckiego referendum. Jego rezultat jest godny pożałowania dla przyszłości Grecji. Dla ożywienia greckiej gospodarki, trudne działania i reformy są nieuniknione. Nie będziemy teraz czekać na inicjatywy greckich władz. Eurogrupa omówi sytuację we wtorek 7 lipca” – głosi komunikat.

Na noc z niedzieli na poniedziałek szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapowiedział serię konsultacji z przywódcami 18 państw strefy euro. Szef Komisji ma też rozmawiać z Donaldem Tuskiem oraz prezesem Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghim.

Premier Aleksis Tsipras oświadczył w niedzielę wieczorem, że Grecy podjęli „historyczną i odważną” decyzję, a Ateny są gotowe na reformy, lecz potrzebują też inwestycji i restrukturyzacji zadłużenia. W poniedziałek przyjął dymisję ministra finansów Janisa Warufakisa, co ma wpłynąć na osiągnięcie szybszego porozumienia Aten z wierzycielami. Następcą Warufakisa ma być Euclid Tsakalotos, dotychczasowy wiceminister spraw zagranicznych i szef zespołu reprezentującego Grecję w negocjacjach.

Rzecznik greckiego rządu Gabriel Sakellaridis zapowiedział wcześniej, że Ateny chcą jak najszybciej powrócić do rozmów, by osiągnąć porozumienie i zachować płynność finansową. Greckie władze chcą, by nowe negocjacje zakończyły się bardzo szybko, nawet w ciągu 48 godzin.

Władze w Atenach nie zamierzają emitować równoległej waluty.

Pytanie dla Greków

Pytanie w referendum brzmiało: Czy plan porozumienia przedłożony przez Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy na spotkaniu Eurogrupy 25 czerwca 2015 roku, składający się z dwóch części i stanowiący ich jednolitą propozycję powinien zostać zaakceptowany? Pierwszy dokument zatytułowany jest „Reformy dla realizacji bieżącego Programu”, a drugi „Wstępna analiza redukcji zadłużenia”.

Na karcie głosowania pierwszą opcją wyboru była odpowiedź „nie”, a dopiero poniżej „tak”. Zazwyczaj jest odwrotnie.

Karta do głosowania w greckim referendum
AN

Karta do głosowania w greckim referendum

Greckie władze na „nie” 

– Nikt nie może lekceważyć determinacji osób, które zdecydowały się wziąć sprawy w swoje ręce – mówił premier Grecji Aleksis Tsipras po oddaniu głosu w niedzielnym referendum. Szef greckiego rządu apelował do Greków, by głosowali na „nie”. Kilka dni przed głosowaniem w wystąpieniu telewizyjnym Tsipras ostrzegał, że stawką w referendum jest to, czy „zaakceptujemy ślepą uliczkę w warunkach szantażu”. Zdaniem premiera „nie” dla „nierealistycznego rozwiązania” nie oznacza zerwania z Unią Europejską.

Premier ostro sprzeciwiał się dalszemu narzucaniu cięć płac i emerytur po to, by obsługiwać spłatę długu, który i tak – jego zdaniem – nie jest możliwy do spłacenia. Zdaniem Tsiprasa, by Grecja mogła obsługiwać swoje zadłużenie, potrzebuje jego redukcji o 30 proc. i 20 lat karencji.

Według władz Grecji głosowanie przeciwko warunkom pomocy, wzmocni pozycję negocjacyjną kraju i nie będzie oznaczało wyjścia ze strefy euro. Jednak w prasie od dawna przeważały opinie, że jeśli Grecy powiedzą „nie” porozumieniu, oznaczać to będzie opuszczenie eurostrefy.

„Odrzucenie propozycji wierzycieli oznacza de facto wyjście Grecji ze strefy euro, czego Tsipras nie mówi rodakom. A wyjście ze strefy euro tylko pogłębi grecki kryzys” pisał w niedzielę na blogu Adam Szostkiewicz.

Grecy przed referendum mocno podzieleni

Prawie do ostatniej chwili ważyły się losy greckiego porozumienia. Dwa dni przed referendum, Grecy byli podzieleni niemal po połowie. Według sondażu Ipsos za przyjęciem programu porozumienia z wierzycielami, oznaczającego dalsze cięcia było 44 proc. Greków, 43 proc. było temu przeciwnych, a 12 proc. nie miało zdania. Inne sondaże przynosiły podobne wyniki.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj