UE czeka na nową propozycję Aten. Następny szczyt w niedzielę
Upadek Aten odroczony
Ateny i wierzyciele spotkali się po raz pierwszy od greckiego „nie”. Wbrew zapowiedziom greckiego premiera referendum nie otworzyło drogi do porozumienia.
Huftin/Tumblr

We wtorek w Brukseli odbyły się dwa nadzwyczajne posiedzenia – ministrów finansów oraz przywódców państw strefy euro. Ateny i wierzyciele wrócili do rozmów po tym, jak Grecy w niedzielnym referendum odrzucili propozycję pakietu reform przedstawioną przez tzw. Trojkę. Grecja jest na skraju bankructwa, przestała spłacać pożyczki i pilnie potrzebuje pomocy. Jeśli jej nie dostanie, kryzys pogłębi się, a Grecja opuści eurostrefę.

Wynik niedzielnego referendum w Grecji nie pomógł rozmowom. Nawet sympatyzujący z szefem rządu w Atenach Aleksisem Tsiprasem premier Włoch Matteo Renzi uznał, że przeprowadzenie referendum i aktywny udział greckiego rządu w kampanii na „nie” utrudnia zawarcie porozumienia. Tsipras obiecał jednak Grekom, że plebiscyt wzmocni jego pozycję negocjacyjną i pozwoli na kompromis z wierzycielami w ciągu 48 godzin.

Po referendum Tsipras zrobił ukłon w stronę Europy – zaczął od dymisji Yanisa Varoufakisa szefa resortu finansów, co Bruksela zinterpretowała jako otwarcie na kompromis. Varoufakis nie mógł znaleźć wspólnego języka z ministrami finansów pozostałych państw strefy euro, nie znosił się z szefem Eurogrupy Holendrem Jeroenem Dijsselbloemem. Jego następca Euclid Tsakalotos miał być bardziej skory do kompromisu, w trakcie wtorkowych obrad w Brukseli sfotografowano go wręcz z zapiskami „unikać triumfalizmu”.

Ministrów finansów strefy euro Tsakalotos rozczarował jednak równie szybko, co poprzednik. Bruksela liczyła, że po referendum Ateny wyjdą z propozycją, która będzie podstawą ewentualnego porozumienia. Na specjalnym kryzysowym posiedzeniu ministrów finansów strefy euro Tsakalotos nie przedstawił jednak żadnego pomysłu, jak wyjść z patowej sytuacji. Zapowiedział jedynie, że pisemną propozycję przedstawi na dniach.

Nowej propozycji nie miał także szef greckiego rządu. Tsipras ponownie zawnioskował o krótkoterminową pożyczkę, która pozwoliłaby Grecji uniknąć bankructwa i dała czas na wypracowanie szerszego porozumienia z wierzycielami. Pozostałe państwa strefy odrzuciły jednak taki scenariusz. Według nich krótkoterminowa pożyczka to jedynie sposób na uniknięcie bolesnych reform, których plan odrzucili Grecy w referendum. Podkreślają, że grecki program pomocowy został już raz, w lutym, przedłużony i nie przyniosło to postępu w rozmowach.

Spór między Atenami i wierzycielami w rzeczywistości toczy się nie o daty, ale o program reform, który miałby towarzyszyć ewentualnemu programowi pomocowemu. Dodatkowo Ateny powołując się na analizy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, twierdzą, że grecki dług jest nie do spłacenia i domagają się jego częściowego umorzenia. Na takie rozwiązanie nie chcą się zgodzić wierzyciele, z Niemcami na czele. Twierdzą, że do dyskusji o zmianach w greckich pożyczkach można wrócić dopiero po wprowadzeniu przez Ateny obiecanych reform.

Kryzysowy wtorek w Brukseli nie przyniósł przełomu, ale Grecja nadal ma szansę pozostać w strefie i uniknąć bankructwa. Najpóźniej do czwartku Ateny mają przedstawić listę reform, które towarzyszyłyby programowi pomocowemu. O propozycjach Grecji będą rozmawiać następnie ministrowie finansów strefy euro i w niedzielę unijni przywódcy. Jeśli plan reform, z którym wyjdą Ateny, będzie ambitny, wierzyciele mogą się zgodzić nawet na promesę oddłużenia. Innej drogi dla Grecji niż ambitne reformy najpewniej już nie ma – Ateny musiałyby przełamać opór Berlina, a to wydaje się nierealne.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk ogłosił, że Grecja ma czas do końca tygodnia. Jeśli nie porozumie się z wierzycielami zbankrutuje i najpewniej opuści strefę euro. Nieprzypadkowo na kolejny niedzielny szczyt Tusk zaprasza nie tylko przywódców strefy euro, ale wszystkich unijnych szefów rządów.

To niestety prognoza, że spodziewa się Grexitu, czyli wyjścia Grecji ze strefy euro. Decyzję takiej wagi musi podjąć cała Unia, nie tylko strefa euro. Taki scenariusz, choć jest porażką całej Europy, jest niestety dziś najbardziej prawdopodobny.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj