Greckie rozterki niemieckiej duszy
Angela z domalowanym wąsem
Za sprawą Grecji Niemcy toczą najważniejszą debatę od lat: czy to dobrze, że staliśmy się sędziami Europy i dlaczego znów zaczynamy budzić strach?
Angela Merkel nie zradykalizowała Europy; znalazła równowagę między oburzonymi z północy i południa.
Aleph/Wikipedia

Angela Merkel nie zradykalizowała Europy; znalazła równowagę między oburzonymi z północy i południa.

Na jednej z greckich karykatur niemiecki minister finansów wisi na stryczku razem ze swym wózkiem inwalidzkim. Na drugiej zapowiada w mundurze Wehrmachtu, że z tłuszczu Greków chce zrobić mydło. Na trzeciej jego wózek ma czołgowe gąsienice. Wolfgang Schäuble to już nawet nie zły policjant hamowany w Brukseli przez dobrego policjanta – prezydenta Francji, ale ucieleśnienie wstrętnego Niemca, który najechał w 1941 r. Grecję, potem nie zapłacił odszkodowań, wciągnął kraj w długi, a teraz zdziera ostatnią koszulę. Postulat, by Grecję na pięć lat usunąć ze strefy euro, a następnie podyktowanie warunków jeszcze surowszych niż te, które najpierw odrzucił premier Grecji, a potem w referendum także obywatele, uznano za chęć upokorzenia Grecji przy otwartej kurtynie.

Koniec z pomocą?

Inaczej po drugiej stronie. Komentator niemieckiej „Bild-Zeitung” Greków już tylko olewa. Na celownik bierze rodzimych autorów kompromisu z Atenami, że w ogóle wdają się w jakąś pomoc: „Żaden europejski polityk nie ma mandatu do prowadzenia takiej polityki ratunkowej, która od pięciu lat ponosi klęskę. Żadnych wyborów nie wygrano, głosząc gotowość spłacania cudzych długów. Zawsze obiecywano coś wręcz przeciwnego. Nawet Grecy dziesięć dni temu wyraźną większością głosowali przeciwko tej polityce. Miliony Europejczyków wypowiedziało się przeciwko Europie gospodarczej nieodpowiedzialności.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj