Państwo Środka dąży do bycia światową potęgą gospodarczą
China dream
Chińska wersja american dream tym się różni od oryginału, że marzenie ma być jedno dla wszystkich. Wszyscy razem mamy być najlepsi.
Pekin, parada zwycięstwa z okazji 70. rocznicy triumfu nad Japonią.
Damir Sagolj/Reuters/Forum

Pekin, parada zwycięstwa z okazji 70. rocznicy triumfu nad Japonią.

Po Moskwie także Pekin w zeszłym tygodniu pokazał urbi et orbi paradę zwycięstwa. 70. rocznica chińskiego triumfu nad Japonią miała być ilustracją zarówno nowej chińskiej doktryny wojennej, jak i Chińskiego Marzenia, ogłoszonego przez nowego przywódcę, Xi Jinpinga. Odpowiedzi na pytanie, jakie są dziś Chiny, wypada zatem szukać nie tyle na zdjęciach z parady na placu Niebiańskiego Spokoju, ile w chińskich debatach o sobie i świecie. I właśnie w chińskich aspiracjach.

Dzień Zwycięstwa w Pekinie to część antyjapońskiej kampanii, która od trzech lat towarzyszy sporowi o wyspy na Morzu Południowochińskim. Wpisuje się w nią też rocznica masakry w Nankinie w 1937 r., która została ogłoszona narodowym dniem pamięci. A w telewizji: filmy fabularne, w których japońscy żołnierze z rechotem ścinają głowy, gwałcą kobiety, palą, gotują i zakopują żywcem – by po krwawej orgii śpiewać „Cichą noc” i popijać sake.

Jednak nie zaduma nad chińskimi losami w XX w., lecz duma z pozycji Chin na świecie ma być podstawą chińskiego poczucia własnej wartości, również militarnej. Ogłoszona w maju nowa doktryna wojenna rozszerza teren operacyjny najliczniejszej armii na świecie (2,3 mln żołnierzy). Jednocześnie agencja Xinhua zapewnia, że Chiny nie dążą do strategicznej ekspansji i hegemonii. Ale doktryna zapowiada „aktywną obronę strategiczną”: marynarka wojenna jest przestawiana z obrony wybrzeża na ochronę wysuniętych akwenów.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj