Rasizm po lapońsku
Samotność Sama
W Norwegii dużo mówi się o nowych prawach przyznanych Samom, ale oni w większości uważają, że to są tylko kosmetyczne zmiany.
Rytm życia Samów wyznaczały wędrówki ze stadami reniferów.
Ilona Wiśniewska/Polityka

Rytm życia Samów wyznaczały wędrówki ze stadami reniferów.

W zasadzie powinnam być teraz pod wodą – mówi Ellen Anne Ole Hćtta, siedząc przy kuchennym stole w swoim domu w Máze, wiosce nad rzeką Alta. W linii prostej to ponad tysiąc kilometrów na północ od Oslo. Dojeżdża się tu drogą asfaltową, na której rzadko kiedy widzi się jakiś samochód. Zimy są długie, w maju nadal leży sporo śniegu, a na brzozach dopiero widać zalążki liści. Jest tu tak cicho, że aż piszczy w uszach, mimo że obok przepływa jedna z największych norweskich rzek. – Słyszeliśmy, że nas, biedaków, tanio będzie zatopić, bo nie mamy nic poza tymi nędznymi chatkami, co to się raz-dwa zbuduje gdzieś indziej – opowiada Ellen. – Woda miała wypełnić koryto rzeki aż po najwyższe drzewa, tylko wieża kościelna może by wystawała.

Ellen jest Samką. Po polsku powiedzielibyśmy Laponką, ale dla Sama określenie go tym mianem (szw., norw. lapp) to tak jak nazwać Inuitę Eskimosem. Uchodzi za obraźliwe, choć trudno powiedzieć dlaczego.

Ellen myśli i śpiewa po samsku (w języku z grupy ugrofińskiej), kiedy musi, mówi po norwesku, i nie wzywa nadaremno imienia żadnego z bogów. Ten chrześcijański najbardziej zalazł jej za skórę, więc lepiej, żeby się trzymał z daleka. To właśnie żołnierze jego armii przez lata wmawiali jej, że to, co dla dziadków było naturalnym zachowaniem człowieka zależnego od natury, dla jej pokolenia powinno być grzechem. Żyła więc z poczuciem wstydu, odkąd zrozumiała, co to znaczy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj