Wojny Rosja-NATO nie będzie. Przynajmniej na razie
Jak Rosja zareaguje po zestrzeleniu przez Turcję ich bombowca? Odpowiedzi należy szukać w trzech wymiarach.
Mark Garten/United Nations

Po zestrzeleniu przez tureckie siły powietrzne rosyjskiego bombowca Su-24 wszyscy zadawali sobie pytanie, co zrobi Władimir Putin i jak zareaguje NATO. Tymczasem oświadczenia zarówno rosyjskiego prezydenta, jak i Sekretarza Generalnego Sojuszu Jensa Stoltenberga niewiele wniosły do dyskusji. Ten pierwszy mówił o ciosie w plecy, ale nie zapowiedział żadnych radykalnych działań; drugi wzywał natomiast do deeskalacji napięcia, zostawiając rozstrzygnięcie sporu Moskwie i Ankarze.

Nie oznacza to jednak, że incydent ten zostanie szybko zapomniany, a obie strony łatwo rozwiążą problem. Tym bardziej że Rosjan dodatkowo oburzyło, że do katapultujących się pilotów strzelano, w wyniku czego jeden zginął (drugiego uratowali rosyjscy żołnierze, ale i tu nie obyło się bez strat – z powodu ostrzału śmigłowca „ratunkowego” zginął jeden żołnierz rosyjskiej piechoty morskiej).

Ewentualne rozmowy rosyjsko-tureckie zapowiadają się zatem jako szczególnie trudne. Tym bardziej, że Rosjanie mają wiele pretensji do Turcji dotyczących sposobu jej zachowania po incydencie – zarówno w wymiarze wojskowym (poinformowanie o nim najpierw NATO, a dopiero później Moskwy), jak i politycznym (brak przeprosin).

Odpowiedź polityczna. Dotychczas, poza zerwaniem współpracy wojskowej, odwołaniem wizyty w Turcji rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa i skierowanym do rosyjskich obywateli ostrzeżeniem MSZ, aby nie podróżować do Turcji, Rosja nie podjęła żadnych politycznych kroków. Na razie widać też, że obie strony będą unikały angażowania NATO w ich konflikt.

Ale nie oznacza to, że Rosjanie na tym poprzestaną i w najbliższym czasie spodziewać się należy nie tylko dalszego ograniczania współpracy, ale coraz częstszych oskarżeń pod tureckim adresem, że państwo to wspiera islamski terroryzm. Posługując się tym argumentem, Rosjanie będą też chcieli podzielić państwa NATO – apelując przede wszystkim do Francji, aby ta nie zrywała ewentualnej współpracy w Syrii (i przy okazji przypominając, kto mordował francuskich obywateli w Paryżu).

Odpowiedź militarna. Po rosyjskiej stronie nikt nie zakłada podejmowania militarnych środków odwetowych skierowanych przeciwko Turcji, niemniej Rosjanie już zapowiedzieli, że zwiększą ochronę swoich sił powietrznych. Od tej pory bombowcom towarzyszyć będą pary myśliwców, które nie tylko dysponują skutecznymi systemami ochrony samolotów (odrębną kwestią jest, że drugi pilot zestrzelonego Su-24 twierdzi, że zostali zaatakowani bez ostrzeżenia, co nie pozwoliło im wykonać manewrów obronnych), ale również są znacznie lepiej przystosowane do walki w powietrzu. Może to sugerować, że w razie podobnej sytuacji podejmą one działania przeciw samolotom określanym jako wrogie.

Ponadto na syryjskie lotnisko w Chmejim (port lotniczy w Latakii) dostarczony ma zostać system S-300, a dodatkowym wsparciem dla lotnictwa ma być krążownik Moskwa, co również jest wyraźnym sygnałem w stronę Turcji, że jej samoloty wojskowe będą uważnie śledzone.

Odpowiedź społeczna. Oprócz najważniejszych sfer związanych z polityką i wojskiem reakcji należy się spodziewać również w wymiarze społecznym. Bez wątpienia rosyjskie media rozpoczną szeroko zakrojoną i wymierzoną w Turcję kampanię propagandową przez zwiększenie ilości materiałów prasowych stawiających ją w złym świetle.

W tym kontekście spodziewać się można nie tylko wezwań do bojkotowania tureckich towarów i tego państwa jako miejsca wypoczynku, ale też ukazywania zagrożenia płynącego stamtąd w postaci zagranicznych bojowników. Tym bardziej, że według oceny ekspertów to przez Turcję trwa nieustanny transfer mieszkańców nie tylko Rosji, ale również Azji Centralnej, chcących walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. Najpewniej nastąpi również zerwanie współpracy z Turcją przez organizacje islamskie z Rosji.

Bez wątpienia zatem Rosja nie ustanie w działaniach – politycznych, gospodarczych, militarnych i społecznych, które mogą być dla Turcji odczuwalne.

Anna Maria Dyner jest analitykiem w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj