szukaj
Ani Schröder, ani Merkel?
Niedzielne wybory mogą zakończyć siedmioletnie rządy Gerharda Schrödera, choć kanclerzowi udało się odwrócić nastroje. Gdyby kampania potrwała dwa tygodnie dłużej, mógłby nastąpić „cud nad urną”. Mimo niechęci spowodowanej przez bolesne reformy demontujące ociężałe państwo opiekuńcze, przez niski wzrost i sięgające niemal 5 mln (!) bezrobocie bilans rządów czerwono-zielonych okazuje się nie najgorszy. „The Economist” zaskoczył Niemców pochlebną analizą niemieckiej gospodarki i okładką, na której czarny orzeł znów napinał mięśnie. Kanclerz z lubością pokazywał tygodnik przed kamerami i cytował jego opinię, że „rozplątał kwadraturę koła”, uelastycznił rynek pracy, zmniejszył koszty i wydajność niemieckiej gospodarki, która nabierze dynamiki. Drugie wsparcie Schröder otrzymał od Putina. Podpisany tuż przed wyborami kontrakt gazowy został w Niemczech powszechnie odebrany jako lukratywny dla niemieckiej gospodarki.

Z polskiego punktu widzenia po stronie minusów mieliśmy spory wokół wojny w Iraku, okresów przejściowych na niemieckim rynku pracy dla polskich pracowników, nazbyt emocjonalną debatę wokół berlińskiego Centrum przeciwko Wypędzeniom oraz dość gruboskórną obojętność kanclerza wobec publicznych afrontów, jakich Putin nie szczędził prezydentom Polski i Litwy. Nie wolno jednak zapominać o plusach tego siedmiolecia. To rząd Schrödera podjął blokowane przez Kohla kwestie odszkodowań dla robotników przymusowych; to dzięki kanclerzowi w grudniu 2000 r. w Nicei – mimo francuskiego oporu – przyjęto korzystne dla Polski ustalenia. To on w grudniu 2002 r. w Kopenhadze w decydujący sposób wpłynął na przyznanie Polsce dodatkowego miliarda euro na dopłaty dla rolnictwa. I wreszcie: w sprawie Centrum przeciwko Wypędzeniom poparł stanowisko polskiego rządu, a 1 sierpnia 2004 r. w Warszawie sprzeciwił się roszczeniom niemieckich wypędzonych, co jako wiążące przyjęła również Angela Merkel.

Mało to czy dużo? Polityka nie jest matematyką, na stosunki międzynarodowe składa się obok wymiernych korzyści ekonomicznych również zaufanie do partnera i wola współpracy, korzystna lub nie chemia między czołowymi politykami. Ta natomiast zadziałała między Schröderem a polskimi partnerami tylko na krótką metę. I na tym polega manko tego bilansu.

Czy będzie lepiej z Angelą Merkel? Nawet jeśli CDU wygra – ledwo ledwo – to wcale nie jest powiedziane, że Angela Merkel zostanie kanclerzem. Edmund Stoiber zapowiedział, że oczekuje od niej ponad 45 proc. w wyborach. Jeśli uzyska mniej, na wokandzie stanie kwestia kanclerza rządu wielkiej koalicji z SPD, ale bez Merkel i bez Schrödera. A może dojdzie do koalicji SPD–FPD–Zieloni ze Schröderem? Na finiszu sytuacja zmienia się z godziny na godzinę.

Adam Krzemiński

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj