Podróż pociągiem – hinduski rytuał narodowy
14 pasażerów na metr
Koleje Indyjskie są największym cywilnym pracodawcą świata. Utrzymują przy życiu miliony ludzi i dziesiątki zawodów, którym zagraża nowoczesność.
Dojazd do New Delhi. Przepełnione pociągi to znak firmowy współczesnych Indii.
Ahmad Masood/Reuters/Forum

Dojazd do New Delhi. Przepełnione pociągi to znak firmowy współczesnych Indii.

Zanim pociąg wtoczy się na jedną z tysięcy stacji rozsianych po kraju, do wagonów wskakują porterzy. Wsuwają się bezszelestnie w czerwonych kurtach i białych bawełnianych dhoti zawiniętych w kroku. Na ramionach noszą kraciaste chusty, które zwijają potem w obwarzanek na czubku głowy – jako podkładkę pod ciężar. Są chudzi i starzy, choć nie tak starzy, na jakich wyglądają – dźwiganie wyniszcza organizm. Przechodzą przez wagony, cmokając i spoglądając pytająco.

Hindusi, szczególnie gdy podróżują całymi rodzinami, zabierają niewyobrażalne ilości toreb, koszy, tobołków, pudeł i siat – całą masę nieporęcznych pakunków, z którymi mogą poradzić sobie tylko porterzy. Układają z nich na głowach wieże i niosą je przez dwukilometrowy peron, przeciskają się przez zalane ludźmi hale dworcowe, aż do postoju taksówek. Indyjskie matrony kroczą za nimi, szurając klapkami i narzekając na upał.

Ale dumnym porterom – których lepiej nie mylić z kulisami, pozbawionymi czerwonego umundurowania i dźwigającymi bardziej pospolite towary – coraz trudniej o zarobek. Odkąd w epoce lotnictwa Hindusi odkryli walizki na kółkach (a produkują je tanio i masowo), dworcowi tragarze częściej stoją bezczynnie, paląc tytoniowe skręty i narzekając na nowoczesność. Historia ich profesji, silnie wpisanej w kulturę indyjskiej podróży, powoli dobiega końca.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj