Czy Marco Rubio uratuje Republikanów?
Miecz na Trumpa
Aby liczyć się w walce z Hillary Clinton o Biały Dom, wystarczyłoby nie wygadywać głupot, nie wyzywać imigrantów i martwić się o biedniejszych. Niby niewiele, ale te warunki spełnia tylko republikański kandydat o kubańskich korzeniach – Marco Rubio.
Republikańskie elity od początku rozglądały się za anty-Trumpem. I w końcu znalazły.
Brian Snyder/Reuters/Forum

Republikańskie elity od początku rozglądały się za anty-Trumpem. I w końcu znalazły.

Kiedy Marco Rubio został najmłodszym w historii przewodniczącym parlamentu stanowego na Florydzie, gubernator Jeb Bush podarował mu pozłacany chiński miecz, broń „mistycznego wojownika”. Syn i brat dwóch prezydentów oraz 35-letni wówczas republikański polityk byli sojusznikami i uchodzili za przyjaciół. Rubio szanował Busha jako swego mistrza i protektora, Jeb popierał młodego Marka, wspomagając go sutymi donacjami i kontaktami na każdym szczeblu jego politycznej kariery. Start Busha w wyborach 2016 r. był oczywistością już ponad rok temu. W kwietniu swoją kandydaturę ogłosił także Rubio. Chociaż Floryda jest niezmiernie ważna w arytmetyce głosów wyborczych, w wyścigu do republikańskiej nominacji nie ma miejsca dla dwóch liderów z tego samego stanu.

Zapytany, czemu nie poczekał z kandydowaniem przez wzgląd na starszego kolegę, Rubio odpowiedział: „Nie wiedziałem, że jest jakaś kolejka”. Po kilku miesiącach to on, a nie faworyzowany początkowo Bush, stał się ulubieńcem republikańskiego establishmentu, który widzi w nim najlepszego kandydata partii do Białego Domu. Wygląda więc na to, że Rubio użył podarowanego mu miecza, aby wbić go swemu mentorowi w plecy. Czyli zdał egzamin na prawdziwego polityka.

Co zrobić z Trumpem?

Na niespełna rok przed wyborami stratedzy Partii Republikańskiej (GOP) rwą sobie włosy z głowy, bo w sondażach wciąż prowadzi Donald Trump wśród tuzina kandydatów do nominacji.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj