Światowy wyścig wieżowców. Europa zostaje w tyle
Choroba wysokościowa
Petronas Towers w Kuala Lumpur
Brian Lawrence/Getty Images

Petronas Towers w Kuala Lumpur

Wystający ponad chmury wieżowiec Burdż Chalifa – wciąż jeszcze najwyższy budynek świata, ale konkurencja nie śpi.
Henglein and Steets/Getty Images

Wystający ponad chmury wieżowiec Burdż Chalifa – wciąż jeszcze najwyższy budynek świata, ale konkurencja nie śpi.

Pierwszy oficjalny wieżowiec świata w 1885 r. zbudowano w Chicago.
Chicago History Museum/Getty Images

Pierwszy oficjalny wieżowiec świata w 1885 r. zbudowano w Chicago.

Nowojorski „wieżowiec tortowy” Woolworth Building
BEW

Nowojorski „wieżowiec tortowy” Woolworth Building

Azjatyckie Manhattany

Można powiedzieć, że zniszczone wieże WTC były jednym z architektonicznych przejawów arogancji i przerostu ambicji. Albo przeciwnie – że stworzyli je wizjonerzy, zgodnie z regułą „zbudujmy, a ludzie się zjawią”. Ta reguła działa jak mantra o globalnym zasięgu. W 1988 r. nowojorskie bliźniaki musiały ustąpić w rankingach dwóm identycznym Petronas Towers, mierzącym blisko 452 m – stanęły w Kuala Lumpur jako znak oszałamiającego sukcesu Azji. Od tej pory to właśnie Wschód dominuje w wyścigu pod niebo.

Najlepiej ta strategia działa w Chinach, z fenomenalnym przykładem Szanghaju. Niegdyś kosmopolityczna mekka, została w latach 90. wybrana przez chińskie władze jako brama, przez którą miały wlać się inwestycje. Dzielnica Pudong w ciągu dwóch dekad zyskała miano azjatyckiego Manhattanu. Powstały dziesiątki wieżowców (najwyższym jest otwarty kilka miesięcy temu Shanghai Tower – mierzy 632 m, jest więc drugi po Burdż Chalifa) tworzących „najbardziej spektakularną reklamę kapitalizmu” – oraz zaawansowane systemy komunikacji, np. metro większe niż w Londynie. Kiedy Milton Freedman odwiedzał te puste jeszcze wysokościowce, przepowiadał im klapę, ale bardzo się pomylił.

Chiny budują dziś najwięcej drapaczy chmur – rocznie ten przyrost liczy się w tysiącach. Robią to też najszybciej – w mieście Changsa, stolicy prowincji Hunan, liczący 57 pięter biurowiec Mini Sky City postawiono w zaledwie 19 dni! Ale to tylko wprawka, bo firma ma w planach postawienie liczącego 220 pięter Sky City w zaledwie trzy miesiące.

W wyścigu z czasem biorą udział mniejsi gracze. Jak nieuznawany przez część krajów Tajwan. Otwarta tam w 2004 r. wieża Taipei 101 (508 m) mieści koncerny i całodobową księgarnię, i nie pozwala światu zapomnieć o małej wyspie samotnie stawiającej opór chińskiemu smokowi. Korea Płd. przymierza się do 450-metrowej Niewidzialnej Wieży pod Seulem, budynek ma „znikać” w słońcu, będzie na powierzchni wyświetlał odbity obraz okolicy.

Jeśli chodzi o wieżowce, Europa zostaje w tyle, tu opinia publiczna traktuje manię wielkości z dystansem, zresztą niełatwo o inwestorów. W Paryżu powstaje właśnie pierwszy od lat 70. wieżowiec – będzie to hotel w kształcie przeszklonej piramidy. A w Londynie wyrósł Shard, który od 2012 r. jest najwyższy na Starym Kontynencie (302 m), ale jego budowę sfinansowali Katarczycy. Dominującym trendem w Europie jest też ekologia – w Wiedniu powstał pierwszy wieżowiec ze wzmacnianego drewna, a Mediolan buduje wielopiętrowe ogrody.

Pęd do wielkości nigdy skutecznie nie zaraził Ameryki Łacińskiej. W Caracas słynna 52-piętrowa Wieża Dawida miała być adresem finansjery, ale jej budowy nie dokończono, a szkielet zasiedliło ponad 1300 rodzin, tworząc najwyższe slumsy świata. Pozbawiony legalnych instalacji i kanalizacji budynek był centrum handlu narkotykami i prostytucji, ale też stał się manifestem losu wykluczonych. Kilka lat temu jego mieszkańców przesiedlono do przygotowanych osiedli na obrzeżu stolicy Wenezueli.

W Afryce wielkich budowli właściwie nie ma, choć to egipskie piramidy uważa się za inspirację dla drapaczy chmur. Teraz szansą na rozpętanie budowlanej mody ma być Centurion Symbio-City rosnące na wysokość 447 m w RPA. Wieża stanie w połowie drogi między Pretorią a Johannesburgiem. Wokół niej będzie kompleks biurowo mieszkaniowy z jeziorem. Otwarcie zapowiedziano na 2018 r. Ale na razie nic nie wskazuje, by inni inwestorzy mierzyli tak wysoko.

Być może niesłusznie. Kto by się spodziewał, że kolejny najwyższy budynek świata powstanie w... Iraku. Więcej – że w kraju kojarzonym z wojną i tzw. Państwem Islamskim najpewniej dojdzie do pierwszego od narodzin wieżowca przełomu architektonicznego, który może mieć decydujący wpływ na naszą cywilizację. Pod koniec 2015 r. ogłoszony został projekt pierwszego miasta pionowego. Ma ono powstać w Basrze, a jego centralną budowlą będzie tzw. Panna Młoda. Basra leży w prowincji ropy i rolniczej płodności, dlatego nazywano ją „panną młodą Zatoki”. Jak zapowiedział miejscowy gubernator, całość będzie gotowa w 2025 r.

W pionowym mieście powstanie (jeszcze nie wbito łopaty, trwa potwierdzanie lokalizacji) nie jedna, ale cztery wieże otulone ścianami przypominającymi welon. Będą połączone na wielu poziomach, tak powstaną ogrody, skwery, czyli przestrzeń publiczna. Autorzy projektu zapowiadają rewolucyjne rozwiązania komunikacyjne – w pionie i poziomie. Panna Młoda będzie żyć w dzień i w nocy, pomieści wszystkie rodzaje usług, jakie zapewnia miasto. Welon stanie się pokrywą chroniącą od słońca, ale też zmieni promienie na energię i osłoni okoliczne budynki. Wokół wież wyrosną poziome struktury miasta. Najwyższa będzie liczyć 1152 m.

W stuletniej historii wieżowców te przełomowe pojawiały się w chwilach najgłębszego zwątpienia. Bo obsesja budowania pod niebo jest także wyrazem nadziei na ciąg dalszy i lepszą przyszłość. Nie powinno dziwić, że tak śmiały projekt, stawiający do pionu dotychczasowe myślenie o mieście, powstaje w najmroczniejszym rejonie świata. Jego przekaz brzmi tak samo jak ten wysłany kiedyś z dachu Empire: najciemniej jest przed świtem.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj