Chaotyczne stanowisko Polski w sprawie udziału w walce z dżihadystami
Po 52. monachijskiej konferencji bezpieczeństwa pozostaną wrażenie chaosu, informacja, że Polska chce wysłać cztery F-16 do walki z dżihadystami oraz... tweet z wypowiedzią Witolda Waszczykowskiego.
Konferencja w Monachium wywołała protesty
MichaelHofmann2703/Flickr CC by 2.0

Konferencja w Monachium wywołała protesty

Uczestnicy konferencji ds. bezpieczeństwa w Monachium
European External Action Service/Flickr CC by 2.0

Uczestnicy konferencji ds. bezpieczeństwa w Monachium

Zachód nigdy nie stał w obliczu tylu kryzysów jednocześnie – dość zgodnie skonstatowali uczestnicy 52. monachijskiej konferencji bezpieczeństwa. Niestety, nie dało się wyczuć, że mają jakikolwiek pomysł, by je opanować. Nie oznacza to, że nie było zgody co do jednego: wojna w Syrii jest obecnie problemem nr 1 światowego i europejskiego bezpieczeństwa, a raczej jego braku.

Podobnie brzmiące zdanie wypowiadali i amerykański sekretarz stanu John Kerry, i szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier, i rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew. Na tym jednak zgoda się kończyła, bo każdy z nich miał inną diagnozę przyczyn i inną wizję rozwiązań. Rosjanie nie wyobrażają sobie przyszłości bez Asada, Amerykanie z Asadem, Niemcy nie chcą wojny na lądzie i prą ku politycznym negocjacjom, ale ręka wyciągnięta w kierunku Rosji zostaje w zasadzie odrzucona przez obłudną retorykę Miedwiediewa. Kółko się zamyka.

Podobnie z imigracją. Pozorny sukces polegający na błyskawicznym wysłaniu okrętów NATO w misję na Morzu Egejskim jest wyrazem desperacji, bo za szybką decyzją nie kryje się żadna głębsza strategia. Sam głównodowodzący wojsk sojuszu, gen. Breedlove, przyznał, że szczegółowe zasady operacji muszą zostać dopracowane, a on na razie nie wie, jak siły morskie mają się zachować np. wobec przemytników powiązanych z tzw. Państwem Islamskim.

Chaos towarzyszył także polskim deklaracjom w sprawie udziału w koalicji przeciw ekstremistom. W ciągu 18 godzin minister spraw zagranicznych, prezydent i jego doradca ds. międzynarodowych przedstawili trzy wizje: od nowej szerokiej operacji NATO, przez udział klucza polskich myśliwców w rozpoznaniu celów, po oświadczenie, że nic nie jest jeszcze ustalone.

Ważna okazała się ta środkowa deklaracja. Polska po raz pierwszy wyśle w misję zagraniczną samoloty F-16 i choć na razie mają wykonywać zadania rozpoznawcze, to pierwszy krok do pełnego włączenia ich w sojusznicze siły powietrzne. O misji na razie wiadomo oficjalnie niewiele, nieoficjalnie jest ona planowana od dłuższego czasu i ma być realizowana w ścisłej współpracy z Amerykanami, z wykorzystywanych przez nich baz w Kuwejcie lub Katarze.

Pytania o dość niespodziewany powrót Polski do misji zagranicznych po latach ograniczającej je „doktryny Komorowskiego” zyskują na razie wyłącznie proste, transakcyjne odpowiedzi: że skoro my od NATO chcemy obecności, to również obecność musimy oferować. Tyle że poprzednim razem „coś za coś” chyba się nie sprawdziło i nie ma gwarancji, że teraz będzie inaczej.

Zwłaszcza przy widocznym w Monachium słabnącym zaangażowaniu USA w sprawy europejskie. Owszem, sekretarz stanu Kerry mówił, że ma świadomość egzystencjalnych zagrożeń, jakie terroryzm i migracje niosą dla Starego Kontynentu, ale jednocześnie nie zaproponowały Europie nowej strategii ich opanowania. Chcą większego zaangażowania – i je dostają, nie tylko od Polski, ale Europa oferuje je niejako pod przymusem sytuacji, o której pogorszenie bardzo często oskarża właśnie Stany Zjednoczone. Wpływowy niemiecki ekspert od spraw zagranicznych w przeddzień konferencji mówił w telewizji: Stany są pięć tysięcy kilometrów stąd, a domagają się od nas akceptowania polityki wobec Rosji, której efekty my odczujemy jako pierwsi.

Rosja miała być zresztą cichym bohaterem tej konferencji. Niemcy od dawna prą do odbudowania dialogu. Jeden z paneli – o przyszłości NATO – zatytułowano: „Między upewnianiem a ponownym zaangażowaniem” – wskazując na potrzebę komunikacji, która w teorii nie ma przeszkadzać militarnemu wzmocnieniu wschodniej flanki NATO.

Szef monachijskiej konferencji Wolfgang Ischinger od lat jest zwolennikiem dialogu z Moskwą. Ale efekt tym razem był przeciwny. Dmitrij Miedwiediew przedstawił wizję bezpieczeństwa i ładu światowego tak odmienną od realiów „na ziemi”, że nawet przyjaźni Rosji eksperci niemieccy otwierali oczy ze zdumienia i pytali, czy żyjemy na tej samej planecie. Natowska propozycja wznowienia sesji Rady NATO-Rosja, choć początkowo przyjęta z entuzjazmem sali, szybko została odłożona – bo Siergiejowi Ławrowowi i Jensowi Stoltenbergowi nie udało się na razie umówić terminu.

Pytanie o granice rosyjskiej strefy wpływów zostało ucięte przez polskiego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego odpowiedzią, że jest ona w granicach Rosji. Ten cytat stał się jednym z najpopularniejszych tweetów z Monachium.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj