szukaj
Co się dzieje na Krymie dwa lata po aneksji
Wyspa Krym
McDonalda zastąpił RusBurger, ale dwa lata po rosyjskiej aneksji Krymu mieszkańcy półwyspu są coraz bardziej rozczarowani powrotem do ojczyzny.
Graffiti z prezydentem Władimirem Putinem i napisem 
„Nasz” na budynku w Symferopolu
Pavel Rebrov/Reuters/Forum

Graffiti z prezydentem Władimirem Putinem i napisem „Nasz” na budynku w Symferopolu

Władimir Putin siedzi z rozpiętym kołnierzykiem, przykłada dłoń do podbródka i uśmiecha się życzliwie. Napis obok zdjęcia: „Krym. Rosja. Na zawsze”. Setki takich billboardów wiszą dziś na Krymie, czasem kilkaset metrów od siebie. Jeden z nich wita przybyłych na lotnisku w Symferopolu.

Ale był jeszcze jeden patriotyczny billboard. Większy od innych, w ubiegłym roku stał przy wjeździe do Sewastopola z tekstem na tle rosyjskiej flagi: „Co dalej? A niech lecą kamienie z nieba! Jesteśmy w ojczyźnie!”. Dziś to hasło ironicznie przywołują ukraińskie media donoszące o coraz gorszej sytuacji na półwyspie. Niecałe dwa lata po rosyjskiej aneksji w marcu 2014 r. Krym znajduje się pomiędzy tymi dwoma sloganami. Z jednej strony Rosja, z drugiej – „kamienie z nieba”.

Pytani o to, co zmieniło się przez ostatnie dwa lata, mieszkańcy Krymu odpowiadają, że z ukraińskiego półwyspu stają się rosyjską wyspą. Stopniowo urywają się kolejne związki z Kijowem. Pierwsze cięcie przyszło już w maju 2014 r., gdy Kijów zamknął Kanał Północnokrymski, który dostarczał 85 proc. słodkiej wody potrzebnej na półwyspie. Konsekwencje odczuli przede wszystkim rolnicy, którzy musieli ograniczyć uprawy kukurydzy, ryżu i soi. Na razie część potrzebnej wody zapewniają nowe studnie artezyjskie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj