Czy lądowa interwencja Turcji w Syrii byłaby początkiem trzeciej wojny światowej?
Mówienie o kolejnej wojnie światowej jest elementem rosyjskiej propagandy, choć niewątpliwie ten konflikt wszedł w bardzo niebezpieczną fazę – uważa Konrad Zasztowt z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
USA  nie chcąc się angażować w operację lądową, stosują outsourcing.
U.S. Naval Forces Central Command/U.S. Fifth Fleet/Flickr CC by 2.0

USA nie chcąc się angażować w operację lądową, stosują outsourcing.

Kurdowie najskuteczniej z wszystkich sił w regionie zwalczają Państwo Islamskie.
Kurdishstruggle/Flickr CC by 2.0

Kurdowie najskuteczniej z wszystkich sił w regionie zwalczają Państwo Islamskie.

Agnieszka Zagner: – Turcja oświadczyła przed kilkoma dniami, że jest gotowa na operację lądową w Syrii. Groźba czy zapowiedź?
Konrad Zasztowt:
– Jeśli Turcja zdecydowałaby się na wysłanie wojska, decyzję podjęłoby jej polityczne kierownictwo, a nie armia. Nie sądzę jednak, by Turcja zdecydowała się na taką interwencję bez udziału USA i/lub przynajmniej części państw NATO. Nie przypuszczam też, by doszło do bezpośredniej lądowej operacji turecko-saudyjsko-katarskiej. Taka sunnicka koalicja oczywiście wspiera antyasadowską koalicję, ale otwarcie Turcja nie zaryzykuje interwencji.

Tyle że już teraz Turcja zupełnie otwarcie ostrzeliwuje pozycje kurdyjskie w Syrii.
To prawda, a co więcej prawdopodobnie jakieś siły tureckie (choć działające na zasadzie false flag operation) są w tej chwili obecne i wspomagają antyasadowskich sunnitów broniących korytarza łączącego Aleppo z granicą Turcji w okolicach miasteczka Azaz. Sukcesy Kurdów oczywiście zależne są od słabości tureckiego wsparcia i siły asadowskich jednostek oraz rosyjskiego wsparcia lotniczego.

Załóżmy jednak, że tureckie wojska wchodzą do Syrii. Czy będzie to oznaczało, że mamy już do czynienia z konfliktem globalnym?
Wejście Turcji do Syrii jest przedstawiane przez Rosję jako potencjalny początek trzeciej wojny światowej. Tego obawia się także Ankara, która bez wsparcia USA lub NATO nie zdecyduje się na taką operację. W rzeczywistości Rosja ograniczyłaby się raczej do nasilenia ataków propagandowych, niż zdecydowała na otwartą konfrontację militarną z Turcją. Oczywiście Rosja nadal wspierałaby siły asadowskie, być może użyłaby nawet swojego lotnictwa przeciwko tureckim jednostkom, które weszłyby na teren syryjski. Choć konflikt wszedł w bardzo niebezpieczną fazę, mówienie o trzeciej wojnie światowej jest przesadą i jednocześnie elementem rosyjskiej propagandy.

Czy jest możliwe, że Turcja zignoruje zdanie USA? Na razie nie ma mowy o operacji lądowej, a już na pewno nie palą się do niej Stany Zjednoczone.
Turcja nie zignoruje stanowiska USA, choć faktem jest, że Ankarę i Waszyngton dzieli spór o Kurdów syryjskich. Turcja uważa oddziały kurdyjskie w Syrii (YPG) za terrorystów, USA wspierają je, nie chcąc się angażować w operację lądową, stosują outsourcing: Kurdowie najskuteczniej ze wszystkich sił w regionie zwalczają Państwo Islamskie. Niemniej bez zielonego światła z Waszyngtonu turecka armia nie rozpocznie operacji lądowej.

Czy USA mogą w pewnym momencie włączyć takie światło?
Na razie się na to nie zanosi. Waszyngton woli wspomnianą taktykę „outsourcingu”, a więc wsparcia dla sił kurdyjskich. Ponadto wewnętrzna przedwyborcza sytuacja w Stanach raczej wyklucza zdecydowane amerykańskie działania na Bliskim Wschodzie.

Jak scenariusz jest więc najbardziej prawdopodobny?
Stworzenie strefy buforowej na północy Syrii, które od lat postuluje Syria, byłoby prawdopodobnie lepszym rozwiązaniem niż obecna bierność Zachodu wobec konfliktu syryjskiego. Zagwarantowałoby względne bezpieczeństwo tamtejszej ludności cywilnej. Turcja jest zresztą od dawna zaangażowana w polityczne i militarne wsparcie antyasadowskiej opozycji. Turecki plan stworzenia strefy buforowej czy też obszaru, na którym zakazane byłyby jakiekolwiek operacje lotnicze, wydaje się racjonalnym, dobrym pomysłem. Ze względu na brak poparcia tego rozwiązania ze strony sojuszników w NATO jest ono jednak mało prawdopodobne.

Pytanie brzmi raczej, jak będzie wyglądała sytuacja w Aleppo i północno-zachodniej Syrii po rekonkwiście Asada. Obawiam się, że należy się spodziewać brutalnych represji reżimu wobec sunnitów i dalszego potoku uchodźców z regionu do Turcji i dalej do Unii Europejskiej.

Konrad Zasztowt jest analitykiem w Polskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Zajmuje się regionami Kaukazu Południowego i Azji Środkowej oraz Turcją.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj