Putin zarządził wycofanie głównych sił z Syrii
Władimir Putin wygrał wojnę w Syrii. Ogłosił, że rosyjskie wojska osiągnęły wyznaczone przez niego cele. Większość żołnierzy zwalczających przeciwników syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada może wracać do domów.
REUTERS/ITAR-TASS/PRESIDENTIAL PRESS SERVICE/Forum

Na miejscu zostaną siły niezbędne do pilnowania syryjskiej przestrzeni powietrznej oraz zaplecze logistyczne, gotowe na szybkie przyjęcie ewentualnego powrotu rosyjskich samolotów.

Przez prawie pół roku Rosjanie przeprowadzili w Syrii 9 tys. lotów, niszczyli m.in. instalacje naftowe i nieustannie deklarowali, że celowali wyłącznie w pozycje terrorystów. Zachód jest innego zdania. Oskarża Rosję o ataki na siły wrogie al-Asadowi, które jednocześnie zwalczają tzw. Państwo Islamskie. Brytyjski minister spraw zagranicznych mówił we wtorek w Izbie Gmin, że Rosjanie zabijali też cywili, bombardowali szpitale i szkoły, więc nie powinno się chwalić Putina za nakazanie odwrotu.

Z drugiej strony – niezależnie od rosyjskich działań trudno chwalić też światowych przywódców, w tym liderów obecnej w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Wielkiej Brytanii, za to, że od równo 5 lat nie radzą sobie z zakończeniem konfliktu i uśmierzeniem kryzysu humanitarnego.

Częściowy odwrót oznacza, że Rosja nie zamierza utknąć w Syrii, nie chce pomagać Asadowi w odzyskaniu pełnej kontroli nad całym terytorium kraju. Co jest raczej niewykonalne, przynajmniej nie bez długiej i wyniszczającej kampanii.

Putin pewnie pamięta, jak często autokraci upadają po przegranych wojnach. Przy braku korzystnego rozstrzygnięcia zorganizowanej przez siebie rebelii w Donbasie potrzebował wojny szybkiej, spektakularnej i przede wszystkim zwycięskiej. Wkraczając na Bliski Wschód, osłabił skutki sankcji gospodarczych nałożonych przez Zachód na Rosję po zagarnięciu Krymu i rebelii donbaskiej. Ratując skórę al-Asadowi, przypomniał, że Rosja, nawet gdy zmaga się z kryzysem gospodarczym, pozostaje potężna. Zainstalowała się na dobre w Syrii, w tym w nowej bazie lotniczej, i trudno już wyobrazić sobie negocjacje nad syryjskim porozumieniem pokojowym bez udziału rosyjskiej delegacji.

Odwrót jest tak samo nieoczekiwany, jak zaskoczeniem była sama ekspedycja. Od niemal dekady putinowska Rosja w podobny sposób otwiera kolejne fronty: w Gruzji, na Krymie, w Donbasie, ostatnio w Syrii. Operacje te równie niespodziewane się rozpoczynały i równie niespodziewanie się kończyły, co do zasady ich ostatnim akordem stawał się jakiś niby-pokój, stan zawieszenia, jak choćby w Donbasie.

Pytanie więc brzmi, w którą stronę głodna zwycięstw Rosja skieruje teraz swoją uwagę?

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj