Wygnani z rajów
Siedziba kancelarii Mossack Fonseca w Panamie, firma ma filie na całym świecie.
Laski Diffusion/EAST NEWS

Siedziba kancelarii Mossack Fonseca w Panamie, firma ma filie na całym świecie.

Komu posłużą, a komu zaszkodzą ujawnione właśnie informacje o interesach w rajach podatkowych?

Wykradzione (przez kogo?) z panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca 11,5 mln dokumentów stało się podstawą międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego. Ponad setka redakcji ze świata, w Polsce „Gazeta Wyborcza”, od miesięcy śledziło przepływy finansowe maskujące majątki w rajach podatkowych, czyli w państwach lub terytoriach zależnych z niskimi lub zerowymi podatkami i z bardzo dyskretnymi bankowcami. W archiwum znaleziono ślady procederu znanego od dawna, ale dotąd obywatele nie mieli okazji i dowodów, by zajrzeć do kieszeni tych, którzy mają bardzo dużo i chcą się bogacić dalej, niekoniecznie uczciwymi metodami.

Z panamskich prawników, specjalizujących się w rozmnażaniu firm lub fundacji mających zazwyczaj tylko adres pocztowy (kancelaria założyła ich ponad 200 tys.), korzystano, by ukryć dochody przed fiskusem, wpływy z łapówek i nielegalnych transakcji przed policją albo obejść międzynarodowe sankcje. Nie dziwi więc, że Mossack Fonseca pomagała nie tylko zwykłym obywatelom, ale również członkom rodzin królewskich; osobom z najwęższych kręgów dyktatorów i autorytarnych przywódców podejrzewanych o dorabianie miliardów na boku – Asada, Kadaffiego, Xi, Putina; przedsiębiorcom i politykom z Zachodu i Wschodu – byłym premierom Islandii i Gruzji, obecnym prezydentom Argentyny i Ukrainy albo sportowcom z pierwszych stron gazet, w tym samemu Messiemu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj