Portugalia wita ciepło uchodźców
Inny kraj na „P”
Portugalia to dziś jedyne państwo Unii, które z otwartymi rękoma wita uchodźców. I jedno z ostatnich, które chce tę Unię ratować.
Opustoszała rolnicza gmina Bragança pilnie poszukuje imigrantów.
Kevin Foy/Alamy Stock Photo/BEW

Opustoszała rolnicza gmina Bragança pilnie poszukuje imigrantów.

W zeszłym miesiącu dwa europejskie rządy ogłosiły, że nie będą się trzymać styczniowego porozumienia unijnego w sprawie relokacji uchodźców. O ile jednak Warszawa w ogóle odmówiła ich przyjmowania, Portugalia jednostronnie zwiększyła liczbę przybyszów, jaką gotowa jest ugościć: z ustalonych wcześniej 4,5 tys. osób do 10 tys. „Ten kryzys jest zagrożeniem dla europejskich wartości – musimy być stanowczy w jego rozwiązywaniu, żeby podtrzymać wartość ludzkiej godności” – zadeklarował premier António Costa.

Choć to socjalista stojący na czele lewicowego rządu, to wniosek o podniesienie limitu przyjęć został też poparty przez prawicową opozycję, a rezolucja potępiająca zamykanie granic przez inne kraje Unii została w parlamencie przyjęta jednogłośnie. Lizbona rozesłała noty dyplomatyczne do Aten, Rzymu, Wiednia i Sztokholmu, w których zaoferowała odciążenie ich w niesieniu pomocy przybyszom. I choć w ramach unijnego porozumienia do Portugalii dotarły dotąd niecałe dwie setki uchodźców, to i tak plasuje ją to na trzecim miejscu (po Francji i Finlandii) pod względem realizacji planu.

Skąd taka gościnność w malutkim, liczącym zaledwie 10 mln mieszkańców kraju, który w dodatku od 2008 r. jest jednym z najciężej dotkniętych kryzysem na całym kontynencie?

Częściowo stąd, że niemal co dziesiąty Portugalczyk sam ma za sobą migrancką przeszłość.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj