Siedmioletnia odyseja
Strajkujący Grecy spalili przed parlamentem atrapę gilotyny.
Alexandros Vlachos/EPA/PAP

Strajkujący Grecy spalili przed parlamentem atrapę gilotyny.

Kolejny wielki strajk sparaliżował Grecję.

W ostatni weekend Grecja stanęła, nie funkcjonował transport publiczny ani promy między kontynentem a wyspami, media nie nadawały wiadomości, a lekarze odeszli od łóżek pacjentów. Na ulicę wyszli też dentyści, urzędnicy miejscy i śmieciarze. I od początku roku był to już czwarty tak duży strajk. Wszystko przez cięcia i oszczędności, które wymusza rząd, naciskany z kolei przez Brukselę. Teraz poszło właśnie o przegłosowany w parlamencie kolejny pakiet reform, zakładający podwyższenie podatku VAT od prądu i wody, cięcia wynagrodzeń w budżetówce oraz obniżenie emerytur, które zresztą redukowano już 11-krotnie. Cały ten pakiet, według rządu, ma przynieść ponad 5 mld euro oszczędności.

Żeby dostać trzecią transzę pożyczki, rząd musi pokazać Brukseli, że Grecja nie tylko prosi o pomoc, ale też sama zaciska pasa.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj