Wybory prezydenckie w Austrii do powtórki
Austriacki Sąd Konstytucyjny uznał, że z powodu nieprawidłowości należy powtórzyć drugą turę wyborów prezydenckich.
Karolina Żelazińska/Polityka

Sąd Konstytucyjny Austrii uznał, że druga tura wyborów prezydenckich jest nieważna. W uzasadnieniu znajdują się m.in. zarzuty dotyczące nieprawidłowości w postępowaniu z kartami do głosowania.

Druga tura wyborów prezydenckich odbyła się 22 maja. Wówczas o włos wygrał kandydat austriackich Zielonych Alexander Van der Bellen. Kandydat prawicowej, antyeuropejskiej i antyimigranckiej Austriackiej Partii Wolności (FPÖ) Norbert Hofer przegrał o zaledwie 31 tys. głosów.

Z wnioskiem o uznanie części wyników tej tury za nieważne zwróciła się FPÖ.

Norbert Hofer to młody polityk (rocznik 1971), z dobrym kontaktem z ludźmi, unikający ostrej retoryki, za to przedstawiający się jako austriacki patriota, obrońca wolności, przyjaciel zwykłych ludzi. Na Hofera częściej głosowali mężczyźni, ludzie w grupie wiekowej 30–59 lat, słabo wykształceni (w grupie osób z maturą i wykształceniem uniwersyteckim Van der Bellen wygrał miażdżąco), pracownicy fizyczni, emeryci i mężczyźni.

Hofer od ponad 20 lat związany jest z FPÖ, pnąc się po kolejnych szczeblach partyjnej kariery (od działacza lokalnego doszedł do wiceprzewodniczącego niższej izby austriackiego parlamentu). „Ten były technik samolotowy regularnie łamie poprawność polityczną. Psioczy na wspólną europejską walutę, nie chce strefy wolnego handlu z Ameryką, domaga się za to szybkiego zniesienia sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję po aneksji Krymu” – pisała o nim w POLITYKA.

Alexander Van der Bellen to polityk bardziej doświadczony (rocznik 1944), z wykształcenia ekonomista, nauczyciel akademicki, były poseł. W pierwszej turze wyborów prezydenckich uzyskał 21,3 proc., zajmując drugie miejsce. Najlepszy wynik w pierwszej turze uzyskał Hofer – 35,1 proc.

Demokratyczna Europa odetchnęła z ulgą – pisał w swoim komentarzu Adam Szostkiewicz po drugiej turze wyborów w Austrii. Teraz drugą turę trzeba będzie powtórzyć.

Wzrost poparcia dla partii nacjonalistyczno-populistycznych tłumaczył niedawno w rozmowie z POLITYKĄ austriacki pisarz Martin Pollack: – Ludzie nie tęsknią do wielogodzinnych kontroli na granicach. Ale czują atawistyczną chęć zamknięcia się wśród samych swoich. To tęsknota za małą ojczyzną, odciętą górami i lasami od zgnilizny tego świata – mówił.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj