Brexit po austriacku? Niewykluczone, jeśli wygra kandydat populistycznej prawicy
Powtórka z ponurej rozrywki
Z Austrii napłynęła kolejna zła wiadomość. Zła dla tych, którzy chcą działać na rzecz umocnienia Unii.
Norbert Hofer reprezentuje skrajnie prawicową, antyimigrancką, antyestablishmentową i antyuropejską Austriacką Partią Wolności.
Norbert Hofer/Facebook

Norbert Hofer reprezentuje skrajnie prawicową, antyimigrancką, antyestablishmentową i antyuropejską Austriacką Partią Wolności.

W maju powszechne prezydenckie wybory w Austrii przegrał o włos (0,6 proc) kandydat skrajnej prawicy Norbert Hofer. Zwycięzca, Alexander van der Bellen, miał objąć urząd prezydenta za tydzień, 8 lipca. Ale nie obejmie i będzie musiał jeszcze raz stanąć do walki.

To rzecz niesłychana, ale tak zawyrokował w piątek austriacki Sąd Konstytucyjny. A w demokracji austriackiej wyroki trybunału konstytucyjnego się honoruje i wypełnia, nawet jeśli mogą doprowadzić do zgubnych dla państwa i tejże demokracji skutków.

Sędziowie uwzględnili skargi prawników Hofera dotyczące nieprawidłowości w liczeniu głosów, przede wszystkim nadesłanych pocztą. Nikt nie insynuował umyślnych manipulacji czy fałszerstw. Przez dwa tygodnie publicznie zeznawali przed Sądem świadkowie, którzy potwierdzili, że nie wszędzie przestrzegano procedur.

Sąd uznał, że w 14 z 20 okręgów wyborczych doszło do nieprawidłowości. Nieuprawnione do tego osoby otwierały koperty z głosami pocztowymi pod nieobecność przedstawicieli lokalnych władz wyborczych. Liczba tak liczonych głosów przewyższała o ponad połowę liczbę głosów, dzięki którym za zwycięzcę uznano rywala Hofera, Alexandra Van der Bellena.

Wyrok oznacza, że do czasu powtórzenia drugiej tury wyborów prezydenckich obowiązki głowy państwa będzie wypełniała trójka przedstawicieli parlamentu, w tym Hofer. Powtórka ma się odbyć na przełomie września i października.

Gdyby powtórzoną drugą turę wygrał Hofer, byłby pierwszym w Unii Europejskiej prezydentem wystawionym przez skrajnie prawicową, antyimigrancką, antyestablishmentową i antyuropejską Austriacką Partią Wolności. Hofer nie wyklucza, że poparłby referendum na wzór brytyjski, dotyczące dalszego członkostwa Austrii w UE.

Z Austrii napłynęła kolejna zła wiadomość. Zła dla tych, którzy chcą działać na rzecz umocnienia Unii. Ale dobra dla tych, którzy chcą jej osłabienia, a nawet unicestwienia. Wygrana Hofera byłaby zachętą dla narodowo-socjalistycznych populistów we Francji, która wybierze nowego prezydenta w przyszłym roku, i dla skrajnej prawicy w całej Europie.

By temu przeciwdziałać, potrzebna jest nie tylko mobilizacja sił umiarkowanych w samej Austrii, ale i w Unii. Niestety, Unia po Brexicie i z ciągle nierozwiązanym kryzysem migracyjnym na plecach może nie wykrzesać z siebie potrzebnej energii.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj