Jak Australijczycy radzą sobie z problemem migracji
Cukier na stole
Rozmowa z Sewerynem Ozdowskim, ekspertem australijskiego rządu do spraw wielokulturowości, o tym, jak najbardziej różnorodny kraj świata radzi sobie z migrantami.
Seweryn Ozdowski: Australia pomaga uchodźcom przybywającym na łodziach osiedlić się w innych bezpiecznych krajach, ale nie w Australii.
Oliver Strewe/Lonely Planet Image/Getty Images

Seweryn Ozdowski: Australia pomaga uchodźcom przybywającym na łodziach osiedlić się w innych bezpiecznych krajach, ale nie w Australii.

Marek Ostrowski: – Australia dzierży rekord świata. Odsetek obywateli – emigrantów urodzonych za granicą przekracza 28 proc.
Seweryn Ozdowski: – To historyczna konieczność. W czasie II wojny światowej poważnie zagrażali nam Japończycy. Obawialiśmy się, że jeżeli nie zaludnimy kraju, to go stracimy. Dlatego rząd zaczął planować masową imigrację. Na początku miała ona obejmować Anglików i Irlandczyków, ale potem również osoby, które po wojnie nie mogły wrócić do swoich krajów, jak np. Polaków, których przyjechało ponad 70 tys. I tak populacja Australii z 7 mln po wojnie urosła do 24 mln obecnie. Kiedy dziś słyszymy o milionie uchodźców, którzy przyjechali do Niemiec, to dla nas nie jest duża liczba.

Nawet mniejsze liczby w innych krajach powodują sprzeciw i napięcia. U was nie ma takich problemów?
To był długotrwały proces. Od imigrantów po wojnie oczekiwano, że się szybko zasymilują i zapomną o swoim bagażu kulturowym. To oczywiście było nierealistyczne; sytuacja się zmieniła, gdy przybysze zaczęli wywierać wpływ na politykę. Więc wielokulturowość narodziła się jako potrzeba polityczna. Od premiera Gougha Whitlama (1972–75) wszystkie rządy tę wielokulturowość akceptowały. Nie miały innego wyboru, ponieważ większość Australijczyków – 89 proc.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną