Amerykańska kwestia napletka
Protesty ruchu przeciwników obrzezania w Palm Beach na Florydzie
Joe Raedle/Getty Images

Protesty ruchu przeciwników obrzezania w Palm Beach na Florydzie

Coraz rzadziej Amerykanie akceptują obrzezywanie męskich potomków.

Ameryka, tak bliska obyczajowo i cywilizacyjnie, bardzo się różni od zachodniej Europy tym drobnym szczegółem: podejściem do obrzezania. Po tamtej stronie Atlantyku zabieg ten objął 80 proc. osób płci męskiej, po tej – ledwie kilka procent (w bratniej Wielkiej Brytanii – 3 proc.). Męskie obrzezanie robiło karierę pod koniec XIX w. jako zalecany przez lekarzy sposób w walce z masturbacją. Dziś zwolennicy przywołują względy higieniczne, bardziej niż religijne, ale amerykańskie sondaże pokazują, że głównie chodzi o kwestię mimikry: ponieważ znaczna większość chłopców jest obrzezana, rodzice nie chcą, aby ich dzieci się wyróżniały i były przedmiotem kpin. Obrzezanie, opłacane z ubezpieczenia zdrowotnego, proponowane jest w pakiecie noworodkom przed wyjściem ze szpitala.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj