Mentalny stan wyjątkowy
Nieustające transmisje telewizyjne z zamachów zachęcają do naśladownictwa.
Karl-Josef Hildenbrand/EPA/PAP

Nieustające transmisje telewizyjne z zamachów zachęcają do naśladownictwa.

Psychologowie przestrzegają przed fatalnymi skutkami traktowania przez media terroru jako emocjonalnego wydarzenia.

Ani islamiści, ani neofaszyści, lecz samotny uczeń frustrat dokonał masakry w monachijskim centrum handlowym, zabijając 9 osób i raniąc 30. 18-letni David S. – urodzony w rodzinie imigrantów z Iranu – strzelał głównie do równolatków. Większość z nich to także dzieci imigrantów – z Turcji, Kosowa, Grecji. Osaczony w końcu przez policję zastrzelił się.

Monachium zatem to nie Paryż czy Nicea, ale raczej Erfurt i Winnenden, gdzie w latach 2002 i 2009 nastoletni mordercy zabijali nauczycieli, uczniów i osoby postronne. David S. był na pozór układnym chłopcem, który grzecznie witał sąsiadów, otwierał starszym drzwi i rozwoził gazety. Zarazem był desperatem w cieniu lubianego starszego brata. Depresję koił – jak wielu frustratów – internetową strzelanką Counter-Strike.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj