Spór o przysmaki z Morza Południowochińskiego
Rybne wojny
Jedząc coraz więcej ryb, łupimy głębiny. Na bezrybiu i rak ryba, więc i o skorupiaki trwa zażarta polityczna i biznesowa walka.
Stały, bardzo wysoki poziom połowów skutkuje tym, że w pierwszej kolejności wyłowiono ryby największych gatunków i największe sztuki.
John Daniels/ardea.com/EAST NEWS

Stały, bardzo wysoki poziom połowów skutkuje tym, że w pierwszej kolejności wyłowiono ryby największych gatunków i największe sztuki.

Gdyby rozpisać ankietę wśród specjalistów, w pierwszej trójce zapalnych regionów wskazaliby Morze Południowochińskie. Nie ma tygodnia, by z wód między Chinami, Wietnamem, Malezją i Filipinami nie docierały niepokojące wiadomości o coraz bardziej plączącej się sytuacji w tym kluczowym węźle globalnej żeglugi, przez który przepływa jedna trzecia towarów wożona statkami. Źródłem niepokoju są Chiny, które uznają niemal całe morze za swoje. Twierdzą, że władały nim już w starożytności, więc i obecnie mają prawo do wysp położonych nawet 1,5 tys. km od własnych brzegów. Ostatnio Chińczycy, przy bezradności wystraszonych sąsiadów i mimo protestów m.in. USA, w ekspresowym tempie budują na spornych archipelagach łańcuch baz wojskowych, które pozwolą im kontrolować całą okolicę.

Chińskie opowieści, po wniosku Filipin i trzech latach namysłu, właśnie zweryfikował Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze, powołany do rozstrzygania sporów między państwami. Hascy arbitrzy w druzgocącym dla Pekinu orzeczeniu uznali tak wielkie roszczenia za bezpodstawne. Stwierdzają m.in., że swymi budowami Chińczycy naruszają filipińską wyłączną strefę ekonomiczną. Orzeczenie jest wiążące tylko w teorii, bo trybunał nie ma narzędzi, by wymusić jego realizację. Nie może też określić, do kogo powinny należeć poszczególne niezamieszkane piaszczyste atole i ledwo wystające ponad wodę skały oraz otaczające je morze.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj