A ten jak ma na imię?
materiały prasowe

Satyra nie musi dotyczyć Mahometa, aby wywoływała burzę. Australijczycy właśnie debatują z zacięciem nad rysunkiem, który ukazał się w konserwatywnym „The Australian”. Policjant przyprowadza syna, który coś przeskrobał, aborygeńskiemu tacie, który trzyma puszkę piwa i ma trochę mętny wzrok. „A ten jak ma na imię?” – pyta tata policjanta. No i zaczęło się. Głosy oburzonych mediów i polityków, że to czysty rasizm, powielanie uprzedzeń i krzywdzące upowszechnianie uogólnień, że wszyscy Aborygeni to źli ojcowie i pijacy. Do tego akcja w internecie: „jestem dumnym tatą Aborygenem i wiem, jak mają na imię moje dzieci”, poparta fotografiami, oraz szereg głosów znanych osób publicznych, pochodzących z tego środowiska, w obronie tegoż; a z drugiej strony (dobrze nagłośniony) bojkot gazety przez reklamodawców.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj