Powraca pomysł Europy dwóch prędkości. Włosi chcą wewnętrznej, decyzyjnej grupy wewnątrz UE
Włochy chcą, żeby w UE powstała mniejsza, wewnętrzna Unia, którą utworzyłoby maksymalnie 7-12 państw.
Derek Bridges/Flickr CC by 2.0

Z pomysłem wystąpił włoski minister spraw zagranicznych, Paolo Gentiloni. Jego zdaniem w węższej Unii mogłoby znaleźć się od 7 do 12 państw, które łączyłaby wspólna waluta, układ z Schengen i wspólna polityka obronna. Na razie nikt nie wymienia konkretnych krajów, ale ponieważ dwa miesiące temu na obradach spotkali się szefowie dyplomacji Niemiec, Francji, Holandii, Włoch, Belgii i Luksemburga, a ostatnio na unijny miniszczyt premier Włoch zaprosił kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, można odgadnąć, które państwa włoski minister miał na myśli.

Unia w obecnym kształcie, według Paolo Gentiloniego, jest mało konkurencyjna i zupełnie nie decyzyjna. Jako wspólnota 28, a niebawem 27 państw, nie potrafi wygenerować wspólnej polityki obronnej ani imigracyjnej. Brakuje jej spójności w działaniu przez co sama marginalizuje się. Receptą na wyjście z impasu, według Włochów, miałaby być mniejsza Unia wewnątrz tej dużej. Mniejszej Unii łatwiej byłoby dogadać się, postanowić coś i podjąć konkretne działania. 

O zastoju UE Włosi przekonali się przy okazji problemów z imigrantami. Zanim jeszcze ci ostatni dotarli tak licznie do krajów Wspólnoty, Włochy sygnalizowały problem. Apelowały o pomoc i wsparcie na zewnętrznej granicy Unii. Jednak dopóki kryzys imigracyjny nie dotknął większości krajów Wspólnoty, to instytucje unijne były na te apele głuche. Dopiero sytuacja krytyczna uruchomiła decyzje i działania.

Włochy już od dawna na własnej skórze odczuwają niemoc Unii Europejskiej. Szef włoskiej dyplomacji równo rok temu twierdził, że Unia musi zareagować na kryzys imigracyjny i pilnie temu zaradzić. Narzekał na egoizm krajów, których kryzys bezpośrednio nie dotknął i próbował uświadomić wszystkim, że nie ma żadnej gwarancji na to, że problem, który dzisiaj w znacznej mierze dotyczy Włoch, Grecji czy Serbii, za chwilę może zacząć odnosić się również do pozostałych krajów Unii.

Włochom nie podoba się też polityka gospodarcza UE. Premier Matteo Renzi od miesięcy twierdzi, że Europa ma mniejszy wzrost, bo wybrała błędną politykę gospodarczą. Włosi stoją na stanowisku, że nie wystarczy trzymać się rygoru budżetowego, żeby pobudzić gospodarkę. Podają przykład Stanów Zjednoczonych i twierdzą, że to elastyczność budżetowa i inwestycyjna pozwoliła Amerykanom wyjść na prostą. Nie chcą jednak – jak deklarują – podkopywać Unii. Ale marzy im się Wspólnota, która jest sprawnie działającym mechanizmem.

Wraca więc pomysł Europy różnych prędkości. Chociaż dzisiaj nie nazywa się go w ten sposób. W zamian mówi się o Europie różnych kręgów. Kręgu węższego – wewnętrznego, który byłby bardziej decyzyjny i kręgu szerszego – obejmującego całą Unię. Za każdym razem, gdy pojawia się propozycja jakiegoś zawężania lub ograniczenia Unii Europejskiej, które wyrzuca poza nawias część krajów, odpowiedzią jest argument o braku solidarności. Tylko czy unijna solidarność w ogóle jeszcze istnieje?

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj