Dymisja Micheiła Saakaszwilego z funkcji gubernatora. Ma apetyt na funkcję premiera Ukrainy?
Misza odchodzi
Micheił Saakaszwili, gubernator Obwodu Odeskiego, złożył dymisję. Prezydentowi Poroszence wyrasta konkurent?
Micheił Saakaszwili odchodzi z funkcji gubernatora.
rugbyxm/Flickr CC by 2.0

Micheił Saakaszwili odchodzi z funkcji gubernatora.

Saakaszwili odchodzi w stylu, jaki lubi: głośno. Oskarżył otwarcie Poroszenkę o sprzyjanie mafijnym klanom w rejonie Odessy, przez co wspiera wrogów Ukrainy. Wini prezydenta za wstrzymywanie reform i zaprzedanie ideałów Majdanu oraz ukraińskiej krwi, przelanej w Donbasie, tych wszystkich wartości, jakie miały się stać podwaliną pod budowę nowej europejskiej Ukrainy. Jak sam mówi, już nie może na to patrzeć.

Kiedy obejmował posadę gubernatora, w maju 2015 roku, był świeżo upieczonym obywatelem Ukrainy. Przyjął obywatelstwo z rąk prezydenta. Gruziński desant, mówiono, kiedy były prezydent otrzymał stanowisko w Odessie, gdzie separatyści byli aktywną siłą, a Rosjanie tylko czekali, żeby postawić tutaj but. Miał walczyć z korupcją, szła za nim legenda pogromcy układów korupcyjnych w Gruzji i demokratycznej przebudowy państwa. Legenda silnego człowieka.

Saakaszwili chce być premierem Ukrainy?

Ale Gruzja to nie Ukraina. Saakaszwili nie wiedział tego albo udawał, że nie wie. W Gruzji był prezydentem z władzą właściwie nieograniczoną, bo sam ją sobie dawał. Na Ukrainie – tylko gubernatorem, choć ogromnego obwodu. Musiał się liczyć z władzą w Kijowie, nie mógł rozwalić wszystkich zastanych układów, nie mógł ignorować oligarchów i ich interesów. Tych ograniczeń było wiele. Nie mógł liczyć też na to, że Kijów zawsze weźmie jego stronę, bo sam często ma związane ręce. Polityczny Kijów nie uwolnił się z układów, a czas wojny często jeszcze te związki zacieśnił.

Zaczął od ostrych ataków na premiera Arsenija Jaceniuka. Jego też oskarżał o spowalnianie reform. To Saakaszwili walnie przyczynił się do odejścia byłego premiera ze stanowiska i do zmiany rządu. Dziś mówi się nawet, że po to był potrzebny Poroszence, żeby się pozbyć Jaceniuka z premierostwa. Ludowy Front jest drugą siłą w koalicji i prezydent musiał się liczyć z faktami: liczy się każdy głos, bo przewaga koalicji jest bardziej niż słaba. Czy Saakaszwili spodziewał się, że sam obejmie stanowisko szefa rządu? Na giełdzie nazwisk funkcjonował na wysokiej pozycji, mówiło się, że otrzyma tekę. Aż tu zaskoczenie: premierem został prezydencki kandydat z Winnicy Wołodymyr Hrojsman. To musiało zaboleć.

Saakaszwili miał ambicje odegrania dużo ważniejszej roli. Jeździł po kraju, organizował fora antykorupcyjne. Takie pospolite ruszenie w obronie kraju miało się stać podwaliną przyszłej partii. Zamierzał zdobyć z nią Kijów. Trochę go zjadła ta ambicja, prezydent pokazał, gdzie jego miejsce. Właściwie jego odejścia można było się spodziewać. Zwłaszcza gdy przed niedawnymi wyborami w Gruzji zaczął przebąkiwać o możliwości powrotu do Tibilisi.

Otwarta wojna przeciwko Poroszence

Teraz mówi, że kroplą, która przepełniła szklankę, był proces składania e-deklaracji majątkowych. Ta forma walki z korupcją wśród osób publicznych i urzędników państwowych została wprowadzona całkiem niedawno i jest bardzo restrykcyjna. Urzędnicy muszą zgłaszać każdy przedmiot mający wartość wyższą niż równowartość tysiąca złotych. Gubernatora poruszyło, jak wielkie majątki zgromadziło wielu urzędników, w kraju, gdzie tak wielu ludzi faktycznie nie może związać końca z końcem i oszczędza już na wszystkim, nawet na jedzeniu.

Teraz Misza atakuje Poroszenkę, a to oznacza otwartą wojnę. Zapowiada też, że nie wyjedzie z Odessy, że stanie na czele nowej partii. Czy to będzie opozycja, która wkrótce przejmie władzę?

Saakaszwili jest lubiany na Ukrainie, dobrze mówi po ukraińsku i po rosyjsku, ma cechy demagoga, ale i dyktatora. Zmęczeni pogarszającą się sytuacją Ukraińcy mogą go poprzeć. Ale czy tego poparcia wystarczy, żeby zdobyć Kijów? Prezydent Poroszenko analizuje zarzuty, jakie stawia mu Saakaszwili. Będzie się musiał do nich ustosunkować. To już nie są „papiery z Panamy”, z których gładko się wywinął. Saakaszwili był jego protegowanym. Nie będzie łatwo wyjaśnić, dlaczego nagle stał się wrogiem.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj