Media twierdzą, że to on stoi za pomysłem Trumpa ws. zakazu wjazdu do USA obywatelom państw muzułmańskich
Fight club
Donald Trump i Steve Bannon podczas wizyty w muzeum na polu bitwy pod Gettysburgiem
Evan Vucci/AP/Fotolink

Donald Trump i Steve Bannon podczas wizyty w muzeum na polu bitwy pod Gettysburgiem

Czy będzie to czas, w którym skrajna prawica poprzez Biały Dom wejdzie do mainstreamu amerykańskiej polityki?
Cezary p/Wikipedia

Czy będzie to czas, w którym skrajna prawica poprzez Biały Dom wejdzie do mainstreamu amerykańskiej polityki?

Doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego ma być gen. Michael Flynn.
Erin A. Kirk-Cuomo/Wikipedia

Doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego ma być gen. Michael Flynn.

audio

AudioPolityka Łukasz Wójcik - Fight club

Zwolennicy alt-right nie są indywidualistami – myślą strukturą społeczną. Postrzegają klasy społeczne, czy wręcz rasy, jako elementy determinujące przyszłość społeczeństw – tak jak marksiści nie mówią o pojedynczych robotnikach i kapitalistach, ale o proletariacie i burżuazji jako całościach. W tym sensie są trybalistami i po prostu rasistami.

Dla ludzi z kręgu alt-right portal breitbart.com jest medium rozpowszechniania ich idei. Strona prowadzona przez Bannona nie jest ani otwarcie rasistowska, ani antysemicka, jakby chcieli, ale wtłacza ich do mainstreamu.

3.

Bannon postrzega politykę opartą na białej tożsamości i ludzi, którzy ją praktykują, jako narzędzie w wojnie przeciwko lewicy. Jego celem, jak sam przyznaje, jest budowa struktur dla skrajnie prawicowego populizmu, który tę lewicę zniszczy. Chce uchwycić ten internetowy prawicowy chaos, skanalizować go i ukierunkować. Nie przeszkadza mu, że ten chaos jest brudny, ksenofobiczny – sam nie podpisuje się pod takimi poglądami. Cynicznie je tylko wykorzystuje.

Bannon uważa, że jedynym sposobem na zniszczenie lewicy w USA jest zniszczenie Partii Republikańskiej w obecnej formie. „Nie wierzymy, że w tym kraju jest jakaś funkcjonująca partia konserwatywna. Z pewnością nie są nią republikanie” – powiedział.

Uważa, że wściekłość w polityce jest bardzo pożyteczna. Według niego kraj jest w kryzysie. A jeśli walczysz, aby go uratować, jeśli chcesz ten kraj „odzyskać”, nie da się tego zrobić w rękawiczkach. Trzeba do tego ludzi, którzy chcą się bić za Sprawę. Co symptomatyczne, Bannon nazywa breitbart.com Fight Clubem. Od tytułu filmu Davida Finchera, znanego w Polsce pod nazwą „Podziemny krąg”. Film opowiada (proroczo) o psychicznie niestabilnym, wściekłym białym mężczyźnie. Gromadzi on wokół siebie podobnych sfrustrowanych białych mężczyzn, którzy upuszczają emocje, walcząc na gołe pięści. Pojedynki najpierw odbywają się w piwnicy, potem tworzy się wokół nich coś w rodzaju kultu. Jego członkowie wychodzą na ulice i terroryzują miasto. To samo z ruchem alt-right chce zrobić Bannon.

Według niego, aby zwyciężyć, trzeba „ujarzmić oburzenie”, „zaszokować system” i w ten sposób ustawić się na lepszej pozycji negocjacyjnej. Trudno sobie wyobrazić lepsze do tego narzędzie niż miliardera z desperacką potrzebą ciągłego bycia w centrum uwagi i z wieloletnim doświadczeniem mówienia „oburzających” rzeczy. Jak napisał ostatnio „The Atlantic”, Bannon atakuje establishment metodami jakobińskimi. I w tym kontekście prezydent Trump będzie jego gilotyną.

4.

Kontrowersje wokół nominacji Bannona na głównego stratega dotyczą tak naprawdę najważniejszego dziś pytania w amerykańskiej polityce: czy prezydentura Trumpa będzie normalną prezydenturą? Czy będzie to czas, w którym skrajna prawica poprzez Biały Dom wejdzie do mainstreamu amerykańskiej polityki? Czy prezydent Trump wprowadzi do obiegu rasistowską retorykę, której używał podczas kampanii?

Po zaskakujących wynikach wyborów wielu obserwatorów ostrzegało przed takim właśnie unormalnieniem Trumpa – przed akceptowaniem jego poglądów tylko dlatego, że został prezydentem USA. To jednak wymaga ciągłego podtrzymywania „poziomu horroru”, jak przekonuje „The Washington Post”. Amerykanie doświadczyli go pierwszy raz, gdy usłyszeli Trumpa mówiącego o zakazie wjazdu do USA dla wszystkich muzułmanów, czy o chwytaniu kobiet „za cipkę”. „Post” nazwał to „utrzymywaniem zaszokowania” (staying shocked). Pytanie, jak długo tak można?

Amerykańska lewica zdaje się uważać, że bez końca. Przeciwnicy Trumpa, oskarżając go nieustannie o rasizm i ksenofobię, sami zatarli granicę między prawdziwymi rasistami a milionami Amerykanów, którzy głosowali na Trumpa, bo uważają, że jako prezydent zagwarantuje on większą solidarność społeczną, a krajowi przyniesie zakończenie wojen kulturowych. Oczywiście można do woli krzyczeć, że to absurd. Tylko co to zmieni?

Tę taktykę amerykańskiej lewicy widać też wyraźnie wobec Bannona, który oczywiście świętoszkiem nie jest, ale w jego przypadku zastosowano starą (i krótkowzroczną) zasadę politycznego sporu: przeciwnika należy skrupulatnie wybrać i zamrozić – zrobić z niego plakat, tarczę strzelniczą, aby nie mógł już uciec spod ostrzału oskarżeń. Potem wystarczy już tylko ten spór polaryzować. Lewica wciąż nie wyciągnęła wniosków ze zwycięstwa Trumpa. Twierdzenie, że wszyscy wyborcy, którzy się z nami nie zgadzają, to tylko banda bigotów i ksenofobów, jest strategią skazaną na porażkę. Tak było w przypadku Brexitu, tak będzie za kilka miesięcy podczas wyborów prezydenckich we Francji, a potem na jesieni w Niemczech.

Trump jednak, w odróżnieniu od Nigela Farage’a czy Marine Le Pen, nie jest zwolennikiem żadnej ideologii. I to może napawać optymizmem. Nie ma w planach radykalnej transformacji amerykańskiego społeczeństwa i gospodarki. Nie zamierza też zniszczyć międzynarodowego porządku z rozmachem, jaki przewidują jego krytycy. Chodzi mu tylko o to, aby dalej wygrywać. Aby pokazać swoim krytykom, że się co do niego pomylili. Nikt nie będzie go rozliczał z obietnic wyborczych: jego wyborcy już wygrali – pokazali establishmentowi, co o nim myślą. A krytycy poddali go już tak ostrej krytyce, że cokolwiek mu się uda (a na pewno coś mu się uda), będzie odebrane jako pozytywne zaskoczenie.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj