Timmermans nie odpuści PiS w sprawie łamania demokracji. Sięgnie nawet po „atomowe” rozwiązanie
PiS zwykł przedstawiać sytuację wokół Trybunału jako „kryzys” lub „spór”.
Franciscus Timmermans
euranet_plus/Flickr CC by 2.0

Franciscus Timmermans

Powołanie sędzi Julii Przyłębskiej na nowego prezesa wcale nie kończy sprawy Trybunału Konstytucyjnego.

Komisja Europejska wysyła Polsce kolejną serię rekomendacji dotyczących rzeczy ciągnących się od roku, w tym niepublikowanych orzeczeń oraz kwestii ostatnich dni, choćby wymyślenia instytucji p.o. prezesa i najnowszych nowelizacji ustawy o Trybunale. Polska ma dwa miesiące na odpowiedź.

PiS niespecjalnie przejmuje się listami z Brukseli

Można bezpiecznie założyć, że PiS, który nie ma w zwyczaju się cofać, specjalnie się nie przejmie listami z Brukseli. Nie przyzna w lutym, że jego funkcjonariusze, zwłaszcza prezydent i premier, złamali konstytucję. Wtedy Komisja może sięgnąć po „atomowe” rozwiązanie.

Zwróci się do wszystkich państw Unii, by na tak ostentacyjny gwałt na praworządności zastosować wobec Polski odpowiedzialność zbiorową i za przewiny partii rządzącej nałożyć na nas sankcje, przekładające się na słabszą pozycję w Unii i straty finansowe. Co się pewnie nie uda. Trzeba proces przeprowadzić przez szczyt europejski, tam wymagana byłaby jednomyślność, a skądinąd wiadomo, że PiS wybroni Viktor Orbán.

PiS jak zwykł przedstawiać sytuację wokół Trybunału jako „kryzys” lub „spór” (choć sprawa jest jasna, wiadomo, kto łamie zasady i jest uzurpatorem), tak swoją korespondencję z Komisją Europejską sprowadza – i dalej tak będzie robił – do obrony suwerenności przed chciwością instytucji unijnych. Sankcje zareklamuje jako brutalny atak na Polskę, robotę określonych kół, w tym przypadku reprezentowanych przez Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego KE, który pilnuje praworządności w Unii.

Timmermans w obronie polskich wartości

Timmermans mówi, że chce rozwiązać problem, nie zależy mu na eskalowaniu emocji. Tym bardziej, że Trybunał i rozwój wypadków w Sejmie nie są przedmiotem tylko polskiego zainteresowania. Kondycja praworządności w Polsce wpływa na formę całej Unii. Europa jest tak wygodnym i bezpiecznym miejscem do życia, bo ma solidne fundamenty: demokrację i poszanowanie dla prawa, zwłaszcza praw mniejszości. A ich burzenie w jednym państwie członkowskim, np. przez zamach na niezależność sędziów, chwieje całym europejskim gmachem.

Wiceprzewodniczący Komisji, który często przypomina, że życie zawdzięcza polskim żołnierzom, którzy wyzwalając Holandię spod niemieckiej okupacji, oswobodzili jego ojca, deklaruje, że jest także polskim komisarzem. Zapewnia, że każdy polski obywatel ma prawo, by władze nadal były trójdzielne, by nikt, żadna partia lub pojedynczy polityk, nie miał wolnej ręki i dyktatorskich uprawnień. Obywatelom Europy taka pewność po prostu się należy.

I z tego powodu Timmermans PiS, łamiącemu europejskie zasady, nie odpuści. Jeśli odpowiedź polskiego rządu będzie niezadowalająca, Komisja sięgnie po każde dostępne narzędzie. Także te skazane na porażkę.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj