szukaj
Podsumowanie 2016: Najważniejsze wydarzenia na świecie
Wygrana Donalda Trumpa i wykrwawiająca się Syria, zwłaszcza zacięte walki o Aleppo – zdominowały mijający rok w mediach. Ale na świecie działo się znacznie więcej.

Rok triumfującego Trumpa

Nie był to w Ameryce dobry rok dla autorów sondaży, komentatorów i wszelkiej maści prognostów. Co prawda w przededniu republikańskich prawyborów Donald Trump prowadził w notowaniach, ale panowało przekonanie, że to „kandydat protestu”, jacy nieraz pojawiali się w historii USA, ale potem znikali. Kandydatem do Białego Domu nie może przecież zostać arogancki antypatyczny miliarder, który obraża wyborców, popełnia grubą gafę za gafą i nie ma pojęcia o niuansach sytuacji na świecie.

Kiedy Trump w cuglach zdobył jednak nominację, nie wierzono, by w wyborach pokonał Hillary Clinton. Szokujące wypowiedzi nominata zdawały się go pogrążać. Po ujawnieniu przez WikiLeaks, że kierownictwo demokratów faworyzowało Clinton kosztem jej rywala Bernie Sandersa, Trump wezwał Rosję, by dostarczyła więcej podobnych materiałów – czyli pomogła mu zwyciężyć w wyborach. Po oskarżeniach o napaść seksualną i ujawnieniu nagrań z seksistowskimi wypowiedziami Trump wydawał się skończony. Sondaże wskazywały, że wybory wygra zdecydowanie Clinton.

8 listopada, ku zdumieniu mocno sfrustrowanej, podzielonej Ameryki – i całego świata – wygrał Trump. Jako prezydent elekt utworzył gabinet z republikańskich konserwatystów, biznesmenów-menedżerów i emerytowanych generałów. Jego najbliższymi doradcami w Białym Domu będą: promotor hegemonii białej większości Steve Bannon oraz islamofobiczny, podejrzewany o prorosyjskie sympatie i porównywany do dra Strangelove (szalonego generała wywołującego wojnę atomową z filmu Kubricka) Mike Flynn.

Pierwszym zagranicznym politykiem, który odwiedził Trumpa po wyborach, był jego ideowy krewniak, ojciec Brexitu Nigel Farage. Wśród dzwoniących z gratulacjami znalazła się prezydent Tajwanu. Trump nie tylko przyjął telefon, ale też później oświadczył, że nie czuje się zobowiązany do kontynuowania polityki „jednych Chin”, i sugerował, że będzie ją traktować jako monetę przetargową w rozmowach z Chinami na inne sporne tematy. Pekin wpadł w furię.

Po wyborach Trump nie przestaje szokować. W jego rozmowach z premierem Japonii i prezydentem Argentyny uczestniczyła córka Ivanka. To rozmowy nie tylko kurtuazyjne – dyskutuje się w nich także losy inwestycji nieruchomościowych prezydenta elekta w rozmaitych krajach, a jego dorosłe dzieci nimi zarządzają. Ale na razie zdają się go pochłaniać sprawy krajowe. Trump naciska na wielkie korporacje, aby nie przenosiły produkcji za granicę. W rozmowie z szefem Apple Timem Cookiem namawiał go do budowy fabryki w USA.

Do teamu prezydenta elekta dołączył ostatnio nominat na sekretarza stanu, dyrektor koncernu Exxon Mobil Rex Tillerson. Nowy (jeśli zostanie zatwierdzony) szef dyplomacji nie ma doświadczenia w polityce zagranicznej ani w ogóle w sektorze państwowym. Według Trumpa jego kwalifikacje polegają na tym, że negocjował i zawierał umowy naftowe z przywódcami obcych państw. Exxon Mobil, w którym jego szef ma udziały, inwestuje m.in. w Rosji, za co dostał od Putina Order Przyjaźni. Sankcje po aneksji Krymu Tillerson skrytykował. Na jego nominację kręcą nosem republikańscy senatorowie: John McCain i Marco Rubio, ale pochwalili ją prominentni prawicowi politycy, w tym nawet niechętni Trumpowi: były minister obrony Robert Gates i byli sekretarze stanu: James Baker i Condoleezza Rice. Ich zdaniem Tillerson to kompetentny patriota, który na pewno nie zaszkodzi interesom Ameryki.

W USA pojawiły się spekulacje, że nowy prezydent zamierza stworzyć oś Waszyngton–Moskwa skierowaną przeciw Chińczykom. Byłoby to zgodne z jego wypowiedziami z kampanii. Trump postrzega Chiny jako głównego konkurenta Ameryki – dziś gospodarczego, ale jutro może już politycznego. Z tej perspektywy koszmarem geopolitycznym byłby sojusz Rosja–Chiny. Dlatego zbliżenie z Moskwą może być priorytetem dla Trumpa w przyszłym roku. Stąd nominacja dla Tillersona, stąd puszczanie mimo uszu podejrzeń o rosyjską ingerencję w amerykańskie wybory.

Taki sojusz z Moskwą będzie miał jednak oczywiste koszty: oddanie Bliskiego Wschodu pod rosyjsko-irański „zarząd komisaryczny” i przede wszystkim ustępstwa na rzecz Rosjan w Europie, szczególnie w sprawie Ukrainy. Ale być może przyszły prezydent już to wszystko sobie policzył. W przypadku odchodzącej administracji Obamy w polityce zagranicznej można było liczyć na zachodnią wspólnotę wartości. Administracja Trumpa będzie raczej preferować wspólnotę interesów. W końcu jego pierwsza książka nosiła tytuł „Art of the Deal”.

Tomasz Zalewski, Waszyngton

Donald Trump
Carlo Allegri/Reuters/Forum

Donald Trump

Rok umierającego Aleppo i zamykania się przed uchodźcami

Z jednej strony był to rok wykrwawiającej się Syrii, a w szczególności umierającego Aleppo, w którym od kilku miesięcy walczy o przeżycie ćwierć miliona uwięzionych tam i odciętych od świata ludzi.

A z drugiej strony w Europie kolejne kraje przyłączały się do koalicji niechętnych uchodźcom. Węgry zaczęły budować na granicy z Serbią mur, Austria postanowiła przepuszczać przez swoje terytorium tylko 3200 imigrantów dziennie, czym doprowadziła do zakorkowania szlaku bałkańskiego, a Dania przywróciła kontrole na przejściach. Nawet początkowo entuzjastycznie nastawieni do imigrantów Niemcy coraz głośniej mówili w zeszłym roku, że więcej przybyszów już nie przyjmą. Unia podzieliła się na kraje, które przyjęły imigrantów, bo leżą na granicach Wspólnoty; na te, które otworzyły się na nich, bo uważają, że tak trzeba; oraz te, które twierdzą, że imigrantów nie zapraszały i problem ich nie dotyczy.

Do tego doszła dyskusja, kto jest migrantem politycznym, a kto ekonomicznym, i komu należy się ochrona. Dopiero umowa Unii Europejskiej z Turcją, która w zamian za wsparcie finansowe, obietnicę zniesienia wiz dla Turków i przyspieszenie akcesji zatrzymała imigrantów u siebie, pozwoliła na chwilę uspokoić napiętą atmosferę we Wspólnocie. Turcja jednak co chwila straszy wypowiedzeniem tej umowy, i nie wiadomo, czy na dłuższą metę uda się ten układ utrzymać.

Zdjęcie symbol tragedii syryjskiej: ranny chłopiec w karetce w Aleppo
Mahmud Rslan/Anadolu Agency/Getty Images

Zdjęcie symbol tragedii syryjskiej: ranny chłopiec w karetce w Aleppo

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj