szukaj
Ameryka po Obamie – jaka jest i jaka będzie
Pożegnanie z nadzieją
Barack Obama – po ośmiu latach przywództwa – zostawia Trumpowi świat gorszy i groźniejszy, a Amerykę, choć zamożniejszą, to bardziej podzieloną i skonfliktowaną. Ale jeszcze za nim zatęsknimy.
Obama, zdecydowany przeciwnik wojny w Iraku, chyba zbyt wcześnie wycofał stamtąd wojska amerykańskie.
Charles Ommanney/Getty Images

Obama, zdecydowany przeciwnik wojny w Iraku, chyba zbyt wcześnie wycofał stamtąd wojska amerykańskie.

Zanim jeszcze został prezydentem, na konwencji demokratów w 2008 r. przemawiał do 80 tys. ludzi na scenie imitującej grecką świątynię. Niczym antyczny heros półbóg, który sprawi, że rzeki spłyną miodem. Kiedy wygrał, porównywano go do Roosevelta, licząc, że zmniejszy przepaść między biednymi i bogatymi. Jako anty-Bush miał naprawić wizerunek kraju na świecie, zepsuty wojną w Iraku. Widziano w nim nowego Abrahama Lincolna realizującego marzenie o społecznej harmonii w USA.

Symbolizował nową Amerykę – kolorową mozaikę ras, religii i kultur. Miał zasypać partyjne podziały blokujące reformy – mówił przecież, że nie ma „czerwonych ani niebieskich stanów”, tylko „zjednoczone” stany Ameryki. „Yes, we can” – skandowali jego fani. Jak można było nie mieć nadziei, że wszystko jest możliwe, skoro Ameryka wybrała pierwszego czarnoskórego prezydenta? „Odwaga nadziei” – to tytuł głównej książki Obamy.

1.

Obama kończy kadencję w „antyrosyjskich śmiertelnych drgawkach” – tweetował premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Tak skomentował decyzję Obamy o wydaleniu z USA 35 rosyjskich dyplomatów. W październiku 2016 r. Obama po raz pierwszy użył nowego „czerwonego telefonu” Waszyngton–Moskwa i osobiście ostrzegł Putina, by Rosja nie mieszała się do amerykańskich wyborów i powstrzymała hakerów.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj