Jednak nie muzułmanka
Sorin Grindeanu
Octav Ganea/Inquam Photos/Reuters/Forum

Sorin Grindeanu

Premierem Rumunii miała być po raz pierwszy kobieta, w dodatku muzułmanka. Kandydatury Sevil Shhaideh nie poparł jednak prezydent. Nieoficjalnie twierdząc, że powodem jest sympatia dla rządów Baszara Asada, którą mąż pani Shhaideh, syryjski biznesmen, chwalił się w mediach społecznościowych. Kandydatura Shhaideh od początku wzbudzała spore kontrowersje. Ekonomistka, związana z Konstancą nad Morzem Czarnym, jest mało znana w stolicy, pozbawiona zaplecza politycznego i postrzegana raczej jako technokratka, nawet nie z drugiego, lecz z trzeciego szeregu. W dodatku blisko związana i ślepo lojalna wobec zwycięskiego lidera PSD Liviu Dragnei. No i wyznająca islam w kraju, w którym większość prawosławna stanowi ponad 80 proc., a muzułmanie – zaledwie ok. 1 proc. Choć z kolei prezydent Klaus Iohannis, z niemieckimi korzeniami, też nie wyznaje prawosławia, tylko protestantyzm.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj