Czy Europa pójdzie drogą dalszej centralizacji
Narody są przereklamowane
Rozmowa z Guyem Verhofstadtem, najbardziej wpływowym unijnym federalistą, byłym premierem Belgii, o tym, dlaczego Europejczycy chcą więcej Europy, tylko jeszcze o tym nie wiedzą.
Guy Verhofstadt, najbardziej wpływowy unijny federalista
Yves Herman/Reuters/Forum

Guy Verhofstadt, najbardziej wpływowy unijny federalista

Marek Ostrowski: – Czy to nie osobista porażka? Po tylu latach pana walki o Europę federalną wszystko się rozłazi w szwach.
Guy Verhofstadt: – To prawda. W przeszłości Europa była oczywistością, nikt o niej nie dyskutował. Dziś krytyka jest powszechna. Ale za to pojawiło się nowe pokolenie zwolenników Europy: ten młody ruch proeuropejski jest owocem pokolenia Erasmusa, społeczeństwa bardziej otwartego.

W moich książkach krytykuję Europę ostrzej niż najwięksi eurosceptycy. Ale uważam, że kiedy nasi narodowi przywódcy zostaną przyparci do muru, to będą musieli przyznać, że nie ma innej przyszłości niż zjednoczona Europa. Przykładem niech będzie unia bankowa. Przed kryzysem finansowym nikt jej nie chciał. Dziś banki w Hiszpanii, Włoszech, Portugalii, Belgii, Holandii, Irlandii, Grecji i nawet te wielkie niemieckie idą w kierunku unii. To samo będzie z unią obronną. Przed laty, kiedy byłem premierem, wystąpiłem z pomysłem takiej unii, wspólnego ośrodka dowódczego itd. Zablokowali to Brytyjczycy. Dziś nawet polski rząd o tym napomyka. Przed 10 laty nie było zagrożenia ze strony Putina. Idzie to strasznie powoli jak dla mnie, ale przywódcy nie mogą już zamykać oczu – nie mają innego wyjścia, niż forsować rozwiązania europejskie.

Ale obywatele są innego zdania, jak na przykład większość Brytyjczyków.
Bo Europa nie ma dziś ani instytucji, ani umiejętności, by stawić czoło rzeczywistości.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj