Oświadczenie przewodniczącego Rady Europejskiej po spotkaniu z wiceprezydentem USA
Każdy, kto chce ten ład zdemolować, zapowiadając „postzachodni” ład, musi wiedzieć, że w jego obronie będziemy zdeterminowani.
Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej
European Parliament/Flickr CC by 2.0

Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej

Panie wiceprezydencie.

Przede wszystkim, dziękuję za to spotkanie. Było nam wszystkim bardzo potrzebne. Zbyt wiele wydarzyło się w ostatnich miesiącach w Pańskim kraju i w Unii Europejskiej, zbyt wiele nowych, czasem zaskakujących opinii wypowiedziano w tym czasie na temat naszych relacji i naszego wspólnego bezpieczeństwa, abyśmy udawali, że wszystko jest po staremu. Dziękuję za Pana otwartość i szczerość.

Usłyszałem dziś słowa obiecujące co do przyszłości i wiele wyjaśniające, jeśli chodzi o stanowisko nowej administracji w Waszyngtonie. Zrewanżowałem się naszemu gościowi szczerością w ocenie sytuacji, podzieliłem się naszymi niepokojami i nadziejami. Ponieważ jestem nieuleczalnie proamerykańskim Europejczykiem fanatycznie oddanym transatlantyckiej współpracy, tym bardziej mogłem sobie pozwolić na szczerość.

Spytałem wprost Pana wiceprezydenta, czy podziela moje opinie w trzech zasadniczych kwestiach: ładu międzynarodowego, bezpieczeństwa i stosunku nowej administracji amerykańskiej do Unii Europejskiej. Po pierwsze, wyraziłem przekonanie, że utrzymanie ładu opartego na regułach prawa międzynarodowego, gdzie brutalna siła i egoizm nie decydują o wszystkim, leży w interesie Zachodu. I że tylko wspólna, solidarna i stanowcza polityka całej zachodniej wspólnoty może wymusić utrzymanie tego ładu. Dla milionów ludzi na całym świecie przewidywalność i stałość naszych postaw jest gwarancją, a co najmniej nadzieją, że chaos, przemoc i arogancja nie zatryumfują w wymiarze globalnym. Nawiązując do pewnych oświadczeń z Monachium sprzed dwóch dni, chciałbym jasno stwierdzić, że pogłoski o śmierci Zachodu są przesadzone. Każdy, kto chce ten ład zdemolować, zapowiadając „post-zachodni” ład, musi wiedzieć, że w jego obronie będziemy zdeterminowani.

Po drugie, że nasze bezpieczeństwo oparte jest na NATO i jak najściślejszej współpracy transatlantyckiej. Musimy razem pracować nad unowocześnieniem form tej współpracy. Niektóre z nich rzeczywiście powinniśmy ulepszyć. Ale powinniśmy też – jak sądzę – zgodzić się co do jednego: idea NATO nie jest przestarzała, tak jak nie są przestarzałe wartości, które są jej fundamentem. Rozmawiajmy o wszystkim, począwszy od nakładów finansowych, ale wyłącznie po to, by wzmocnić naszą solidarność, nigdy osłabić.

Po trzecie, że liczymy, tak jak zawsze w przeszłości na serdeczne i jednoznaczne, powtarzam – jednoznaczne wsparcie ze strony USA idei zjednoczonej Europy. Świat byłby zdecydowanie gorszy, gdyby Europa nie była zjednoczona. Amerykanie najlepiej wiedzą, jak wielką wartością jest być zjednoczonym i że podział jest wstępem do upadku. W interesie nas wszystkich jest powstrzymanie dezintegracji Zachodu. Jeśli chodzi o nasz kontynent, to w tej kwestii niczego lepszego niż Unia Europejska nie wymyślimy.

W odpowiedzi na te trzy kwestie usłyszałem dziś od wiceprezydenta Pence'a trzy razy tak! Po tak pozytywnej deklaracji pozostaje nam, Europejczykom i Amerykanom po prostu wprowadzać słowa w czyn.

W sobotę w Monachium wspomniał Pan, gdy podczas podróży po Europie w 1977 r., dotarliście ze starszym bratem do Berlina Zachodniego i zachwyciliście się nim, a potem przechodząc przez Checkpoint Charlie ujrzeliście „ciążący na ludziach cień represji”. Jak Pan wie, żyłem w tym cieniu przez ponad 30 lat. Z mojej przeszłości wyraźnie pamiętam, gdy po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r., prezydent Reagan zaapelował do Amerykanów, aby w Wigilię Bożego Narodzenia zapalili „świeczkę solidarności”, co on sam też uczynił. Nietrudno sobie wyobrazić jak ten poruszający gest amerykańskiej solidarności z polskim narodem przeciwko – jak Reagan to ujął – „siłom tyranii i tym, którzy pobudzają je od zewnątrz”, pomógł przywrócić nadzieję i determinację, aby się nie poddać.

W wystąpieniu podkreślił Pan również historyczną rolę amerykańskich i europejskich liderów, w tym Václava Havla i Lecha Wałęsy. Miałem szczęście blisko z nimi współpracować w trudnych czasach. Oni wszyscy, podobnie jak my, wierzyli w sens współpracy i solidarności między Europą i USA. Nie możemy zmarnować ich wysiłków. Po dzisiejszej rozmowie łatwiej będzie mi uwierzyć, że sprostamy temu zadaniu.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj