Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej. Tylko Polska była przeciw
Tusk zostaje na stanowisku na kolejne dwa i pół roku. Zaraz po rozpoczęciu obrad Polska bezskutecznie wnioskowała o przełożenie głosowania w sprawie wyboru szefa RE.
Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej. Tylko Polska była przeciw
Aleksiej Witwicki/Forum

Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej. Tylko Polska była przeciw

Szefowie państw UE potrzebowali niespełna 20 minut, aby zdecydować, że Donald Tusk powinien zostać na swoim stanowisku. Za Tuskiem głosowało 27 państw, tylko Polska była przeciw.

„Nic bez nas bez naszej zgody” – powiedziała premier Beata Szydło przed szczytem UE. „Dzisiaj w tym budynku warto przypomnieć tę główną zasadę, która buduję wspólnotę. Ja to zrobię. Przypomnę, że dla wzajemnego szacunku, dla solidarności, dla poczucia wspólnoty jest potrzebne uszanowanie zdania wszystkich państw członkowskich” – podkreśliła.

Zaraz po wyborze Donald Tusk napisał na Twitterze:

Donald Tusk podziękował szefom unijnych państw i rządów za reelekcję: „Przede wszystkim dziękuję za ten ogromny pokaz solidarności. Solidarność zawsze była dla mnie niezmiernie ważna, zarówno prywatnie, jak i politycznie. Wiem też, że z powodu kontekstu może to brzmieć paradoksalnie, niemniej wasza decyzja jest wyrażeniem naszej jedności. Będę pracować z wami wszystkimi bez jakichkolwiek wyjątków, bo naprawdę jestem oddany zjednoczonej Europie. I obiecuję, że was nie zawiodę. Musimy teraz po prostu znów wziąć się do roboty”.

PiS komentuje wybór Tuska

Według prezesa PiS „został wybrany polityk, który łamał reguły europejskie”. Kaczyński mówił do dziennikarzy: „Europa, Polska, my wszyscy musimy wiedzieć, że szefem RE został polityk, który włączał się w politykę imigracyjną. Będziemy musieli albo płacić duże kary, albo przyjmować imigrantów”.

Dodał, że ma też dobrą wiadomość: „Mamy premier, która dzielnie broniła polskich interesów, wbrew wszystkim. To dobry znak dla Polski. Pokazała, że Donald Tusk nie będzie mógł funkcjonować z biało-czerwoną flagą. Nie jesteśmy pochyłą wierzbą, na którą każda koza może wskoczyć”. Kaczyński mówił też, że nie zaprasza Jacka Saryusza-Wolskiego do PiS.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek powiedziała w Sejmie, że wybór Tuska nie wróży nic dobrego Europie. „Czas pokaże, czym będzie skutkował taki precedens, który dziś ma miejsce, bo pierwszy raz w historii przywódcy europejscy popierają człowieka wbrew stanowisku rządu z kraju, z którego ten człowiek pochodzi. Dlatego w naszej ocenie niczego dobrego to nie wróży” – mówiła.

Już z deklaracji płynących ze stolic państw UE przed rozpoczęciem szczytu wynikało, że Tusk ma poparcie zdecydowanej większości. Polski rząd, który wystawił własnego kandydata europosła Jacka Saryusza-Wolskiego, był osamotniony. Decyzji polskiego rządu nie poparł nawet jego największy sojusznik Viktor Orbán. „EPP (Europejska Partia Ludowa – red.) ma swojego kandydata, EPP wspiera kandydata EPP” – powiedział dziennikarzom przed szczytem Viktor Orbán.

Jak mówił dziennikarzom szef kancelarii premiera Węgier, Orbán próbował doprowadzić do kompromisu między Polską i członkami Rady Europejskiej, ale bez skutku.

Z końcem maja upływa dwuipółletnia kadencja Donalda Tuska jako szefa RE. Na szczycie Unii Europejskiej 9–10 marca przywódcy zdecydowali, że pozostanie on na tym stanowisku. Kilka dni temu Polska wystawiła nowego kandydata, wtedy jeszcze eurodeputowanego PO Jacka Saryusza-Wolskiego. Przyjął od PiS propozycję, więc w zamian został usunięty z Platformy.

Zaraz po rozpoczęciu obrad Polska wnioskowała o przełożenie głosowania w sprawie wyboru szefa RE. Jednak wszystkie kraje były przeciw.

Polska chce blokować decyzje szczytu Rady Europejskiej

Zgodnie z unijnym traktatem przewodniczący Rady Europejskiej wybierany jest kwalifikowaną większością głosów. RE stara się, by decyzja była podjęta jednomyślne, jednak w praktyce żeby wybrać szefa RE, wystarczy poparcie 16 państw.

W czwartek przed unijnym szczytem pojawiły się informacje, że Polska może odmówić podpisania konkluzji, przez co decyzje szczytu miałyby nie obowiązywać. „Będziemy informować partnerów, że cały szczyt jest zagrożony, jeśli będą forsować na siłę głosowanie dzisiaj” – mówił w czwartek rano szef MSZ Witold Waszczykowski. Dodał, że rząd Polski „będzie robić wszystko, żeby dziś do głosowania w sprawie wyboru przewodniczącego RE nie doszło”. Rząd chciał, aby decyzje podjęto w innym terminie, mimo że ten konkretny szczyt UE jest ostatnim zaplanowanym przed końcem kadencji Tuska.

Z formalnego punktu widzenia konkluzje powinny być przyjęte jednomyślnie. Jednak według prawników wybór przewodniczącego Rady Europejskiej jest oddzielną procedurą.

Beata Płomecka, korespondentka Polskiego Radia, napisała na Twitterze: „Prawnicy w Brukseli: wnioski ze szczytu wymagają jednomyślności, ale zablokowanie bez wpływu na wybór szefa RE, to autonomiczna decyzja przywódców”.

Taką samą opinię wyraził były wiceminister ds. europejskich w rządzie PO-PSL Mikołaj Dowgielewicz. Jego zdaniem w przypadku braku konsensu możliwe jest przyjęcie „konkluzji przewodniczącego”. Zwrócił uwagę, że różne konkluzje mogą być przyjmowane w osobnych trybach.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj