szukaj
Ciepło o Tusku w Strasburgu. I otwarta złośliwość europosłów wobec polskiego rządu
Widać było, że europosłowie nie tylko szanują Tuska, ale też cenią sobie jedność Unii.
Donald Tusk może powiedzieć, że to kolejna odsłona jego triumfu.
European Parliament/Flickr CC by 2.0

Donald Tusk może powiedzieć, że to kolejna odsłona jego triumfu.

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy brukselska szarża rządu Beaty Szydło przeciwko Donaldowi była zwycięstwem czy porażką, otrzymał odpowiedź podczas środowej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Tusk, wybrany na dwuipółletnią kadencję szefa Rady Europejskiej głosami 27 państw, mimo sprzeciwu Polski, może powiedzieć, że to kolejna odsłona jego triumfu. Bo zebrał dziś tak wiele ciepłych ocen i serdecznych słów. Niemal wszyscy europosłowie zabierający głos w debacie dziękowali mu za pracę i gratulowali. Nie zdawkowo, prawie ostentacyjnie.

Jakby przy okazji tego uznania dla przewodniczącego, osobiście i w imieniu partii, chcieli dać odczuć polskiemu rządowi, co sądzą o spisku przeciwko wyborowi Tuska. Wielu zresztą pozwoliło sobie na otwartą złośliwość wobec polskiego rządu w związku ze spektaklem, jaki rozegrał się w Brukseli przed tygodniem.

Widać było, że nie tylko szanują Tuska i jego pracę, cenią sobie także jedność Unii, zwłaszcza po Brexicie, oraz solidarność europejską. Nie chcą Europy kilku prędkości, podobnie zresztą jak Tusk, który jasno określił swoje stanowisko.

Celne przytyki ze strony PE pod adresem polskich władz

Żartowano z antyniemieckich fobii polskiego rządu oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Europa wyraźnie usłyszała te akcenty i pokpiwa sobie z polskich frustracji publicznie. Manfred Weber, szef frakcji chadeckiej w PE, z humorem zauważył, że nie będzie komentować minionego szczytu, żeby nie robić prezentu polskiej propagandzie rządowej. Ta znów powiedziałaby o niemieckim poparciu dla przewodniczącego. I to był już całkiem celny przytyk. Zapewne w Europie oglądają TVP.

Kosztem polskiego rządu Beaty Szydło i samego Jarosława Kaczyńskiego zabawił się belgijski europoseł Philippe Lamberts, współprzewodniczący frakcji Zielonych w PE. Zażartował on mianowicie, że reelekcję Tusk zawdzięcza szefowi PiS, którego niechęć połączyła Europejczyków. „Jest pan szczęśliwym człowiekiem. Faktycznie, Jarosław Kaczyński, pana wróg, chciał pana głowy do tego stopnia, że udało mu się doprowadzić do jedności przywódców 27 państw, z których żaden nie chciał zrobić mu prezentu” – powiedział. Prezentu z głowy Tuska, oczywiście. Sala żywo reagowała.

Tusk stanął na wysokości zadania. Podziękował za zaufanie, kolejny raz podkreślił, że jest zdecydowany pracować ze wszystkimi krajami członkowskimi. Że chce uczynić Unię lepszą i bardziej zjednoczoną. A słowa Lambertsa skwitował zgrabną ironiczną puentą, że w ciężkich chwilach zawsze można liczyć na rodaków. Gorzki żart nagrodzono brawami.

Ale pani premier ani jej gabinet pewnie nie zrozumieli aluzji, nadal tkwią w przekonaniu, że zachwycili Europę odwagą i misterną intrygą.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj