szukaj
W Czeczenii powstał obóz koncentracyjny dla homoseksualnych mężczyzn. Pierwszy od hitlerowskich Niemiec
Pretekstem do obecnej fali prześladowań miały być wnioski o zgodę na parady równości, o które wystąpili działacze ruchów LGBT.
Ramzan Kadyrow
Alexander Astafyev/Forum

Ramzan Kadyrow

Niezależna rosyjska „Nowaja Gazieta” i środowisko organizacji pozarządowych broniących praw człowieka w Rosji alarmują, że w czeczeńskim Groznym powstał obóz dla homoseksualnych mężczyzn, pierwszy w Europie od hitlerowskich Niemiec.

W obozie przetrzymywanych jest około stu osób. Ci, którym udało się stamtąd wydostać, mówią o prześladowaniach przed aresztowaniem, łapankach, zeznaniach wymuszanych biciem i torturami. Co najmniej kilku więźniów zostało zatłuczonych na śmierć.

Nie ma gejów w Czeczenii

Rada Europy wszczyna śledztwo, świat protestuje, a Ramzan Kadyrow – z woli Władimira Putina absolutny władca Czeczenii – rozkłada ręce, że żadnego takiego obozu w republice być nie może, bo geje tam po prostu nie występują. Kadyrow wprost zachęca krewnych osób homoseksualnych, by korzystali z drogi zabójstw honorowych. Pretekstem do obecnej fali prześladowań miały być wnioski o zgodę na parady równości, o które wystąpili działacze ruchów LGBT. W rządzonej przez homofobów Czeczeni takie wnioski to świętokradztwo.

Jeszcze całkiem niedawno, w latach 90. i jeszcze przynajmniej na początku drugiej wojny czeczeńskiej, Czeczenia – w Polsce ten obraz bardzo mocno się utrwalił – uchodziła za krainę sympatycznych romantyków, bitnych górali walczących z opresyjnym rosyjskim imperium. Czeczeni byli przeważnie tymi dobrymi. Rosjanie bezsprzecznie tymi złymi, zwłaszcza ich dowódcy wojskowi i politycy, na czele z Putinem – sami zakładali wtedy swoje obozy filtracyjne dla Czeczenów i cynicznie pchali młodych rosyjskich żołnierzy do popełnienia zbrodni. Później czeczeńska marka marniała wraz z kolejnymi zamachami terrorystycznymi, mającymi dokładać krwawe cegiełki do budowy kaukaskiego kalifatu.

W Czeczenii posłuszeństwo jest wymuszane pod hasłem obrony tradycji

Z czasem ci, w których widziano romantycznych bojowników o wolność, stali się barbarzyńskimi terrorystami. Inni dogadali się z Putinem. Ci zastąpili chaos wojen i powstań – podobnie stało się w Somalii czy Afganistanie – zamordystycznymi porządkami legitymizowanymi własną wykładnią islamu. W Czeczenii posłuszeństwo jest brutalnie wymuszane pod hasłem obrony tradycji i tradycyjnych wartości, a te polegają m.in. prymitywnym rozumieniu męskości.

Pierwszym prawdziwym mężczyzną republiki jest oczywiście sam Kadyrow, który świętował 40. urodziny, obserwując swoich kilkuletnich synów wyprowadzonych na ring mieszanych sztuk walki. Odstępstwa od tak pojmowanej tradycji, np. związek z innym mężczyzną, oznaczają nie tyle bycie mięczakiem, ile zdrajcą osłabiającym całe społeczeństwo. Za to należy się możliwie surowa kara i stąd zachęta do linczowania homoseksualistów.

Obóz w Groznym i inne pomysły Kadyrowa to barbarzyńskie ekstrema. Miejmy nadzieję, że nie pozostaną bez kary. Potraktujmy je również jak ostrzeżenie. Droga do zakładania takich placówek prowadzi przez wizję wspólnoty – czy raczej stada – opartego nie na wspólnych celach i wspólnej wizji przyszłości, ale jedynie na podobieństwie.

Tak wygląda przyszłość wspólnot, w których nie wolno się od siebie różnić.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj