szukaj
Macron wygrał francuskie wybory prezydenckie. Mocna przewaga nad Le Pen
Emmanuel Macron w niedzielę oddał głos wcześniej niż Marine Le Pen i jako pierwszy przybył na metę w finalnym wyścigu o prezydenturę Francji.
Le Pen uznała wygraną Macrona, ale natychmiast przeszła do ataku.
Facebook/mat. pr.

Le Pen uznała wygraną Macrona, ale natychmiast przeszła do ataku.

Według pierwszych sondaży Macron pokonał Le Pen z przewagą 30 proc. To daje mu na starcie silną legitymację do rządzenia. Ale nie ma tu zaskoczenia, bo prawie wszyscy we Francji i poza nią tak typowali, choć z pewnym niepokojem, czy aby prognozy nie wylądują na śmietniku, jak w USA czy w UK. Jednak system się obronił, ku szczeremu zaskoczeniu skrajnej prawicy, która do końca wierzyła, że jednak wylądują.

Le Pen uznała wygraną Macrona, ale natychmiast przeszła do ataku. Kampanię wyborczą do parlamentu poprowadzi pod hasłem walki „patriotów z neoliberałami” i wstawania Francji z kolan. Czyli pod sztandarem tzw. alterprawicy, która stała także za zwycięstwem Trumpa.

To zwycięstwo może się okazać dla UE zbawienne, bo wspólnie z nowym proeuropejskim prezydentem Francji będzie współdziałała proeuropejska kanclerz Merkel, która ma duże szanse wygrać jesienne wybory parlamentarne w Niemczech (właśnie wygrała ważne wybory landowe w Szlezwiku-Holsztynie). Tandem M&M będzie być może ostatnią szansą Projektu Europa, czyli integracji gospodarczej, ideowej i politycznej dla pokoju, rozwoju i postępu na naszym kontynencie, który wyciągnął wnioski ze straszliwej lekcji dwu wojen światowych, do jakich doprowadziły europejskie imperializmy, nacjonalizmy i totalizmy.

Przed Macronem staje więc wyzwanie

Macron musi się okazać nie tylko dobrym prezydentem Francji, ale też skutecznym partnerem liderów europejskich. Nie ma do tego odpowiedniego doświadczenia, a może nawet przygotowania, jednak jest młody (ba! najmłodszy w historii), energiczny, zmotywowany i w polityce zagranicznej szybko zrobi postępy z pomocą życzliwych mu elit biznesu i polityki.

Gorzej może mu pójść w polityce krajowej. Wygrał nie tyle dla swego programu, ile wskutek strachu francuskiego elektoratu przed o wiele bardziej nieprzewidywalną Le Pen. Marine odniosła wielki sukces, przełamała izolację polityczną, częściowo zdjęła z Frontu odium partii, z którą nie siada się do stołu poważnych rozmów, i nie zniknie po porażce ze sceny.

Nie zniknie też „druga” Francja, ta niechętna obcym, w tym Polakom, UE, ta Francja, która porzuciła dla Le Pen socjalistów, republikanów i chadeków z pobudek socjalno-bytowych i kulturowych. Nie zniknie wyzwanie terroryzmu islamistycznego ani francuski problem z tożsamością narodową. Wreszcie: nie znikną partie establishmentu, które choć upokorzone przez sukces Frontu, nie mają interesu w tworzeniu politycznego zaplecza dla ambitnego debiutanta. Część Francuzów może być tym wszystkim mocno zniechęcona. Frekwencja, jak na tak historyczne wybory, nie była wszak imponująca.

Kampania prezydencka już przechodzi w parlamentarną, a kapitał zdobyty przez Marine pomoże jej zrewanżować się Macronowi w czerwcu, kiedy Front może swoim wynikiem wyborczym uniemożliwić obozowi republikańskiemu zdobycie większości w parlamencie. Gdyby na dodatek Macronowi poszło źle obiecane reformowanie kraju, gdyby wybuchły społeczne protesty przeciwko jego centrowoliberalnej agendzie, wówczas Marine nabrałaby nowej siły i mogłaby wygrać drugie podejście do prezydentury.

Co wybór Macrona oznacza dla Polski?

My w Polsce na wygranej Macrona skorzystamy w tym sensie, że jego zwycięstwo zmusi rząd pisowski do redefinicji jego polityki wobec Francji, dziś leżącej w gruzach, głównie z winy Warszawy, a w konsekwencji także wobec Unii Europejskiej.

Pojawia się szansa odrobienia choćby cząstki strat w naszych relacjach. Na początek rząd powinien wykonać jakiś gest dobrej woli. Symbolicznie odesłać do archiwum fotografię ministra Waszczykowskiego z Marine, a zacząć sondować, czy Macron byłby chętny do reaktywacji francusko-niemiecko-polskiego Trójkąta Weimarskiego, która by nam się przydała dużo bardziej niż jakaś fantasmagoryczna mała Unia Wyszehradzka.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj