szukaj
W porównaniu z Francją Polska to teraz grajdołek
Macron i polski grajdołek
We Francji Macron wygrał wybory. A wieści z Polski tego dnia? Kancelaria Prezydenta informuje, że prezydent RP odwiedził fabrykę traktorów.
W porównaniu z Francją Polska to teraz grajdołek.
Chad Miller/Flickr CC by 2.0

W porównaniu z Francją Polska to teraz grajdołek.

Cały świat świętuje zwycięstwo „normalnego” kandydata w wyborach prezydenta Francji. Po traumie, jaką było zwycięstwo Trumpa w USA, wstąpiła w nas nowa nadzieja. Być może nie jesteśmy jeszcze skazani na Trumpów/Kaczyńskich, a Unia Europejska i demokratyczna cywilizacja polityczną przetrwają.

Oglądając przemówienie Macrona godzinę po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborczych, miałem świadomość, że będą go słuchać setki milionów ludzi na całym świecie, a informacje prasowe na temat nowego prezydenta Francji z zaciekawieniem przyjmą miliardy osób. Za kilka tygodni większość ludzi umiejących czytać i pisać na całym globie będzie znało nazwisko Macron. Taka jest potęga polityczna Francji – wynikająca jej wielkiej kultury i wspaniałej historii, a w mniejszym stopniu z jej gospodarki.

A przecież Francja jest tylko półtora razy większa od Polski! Czy jej znaczenie, autorytet, zainteresowanie, jakie budzi na świecie, jest w związku z tym pięć albo dziesięć razy większe niż to, jakim darzy się w świecie Polskę? Cieszylibyśmy się z takich proporcji, ale daleko nam do nich. Nikogo nie obchodzi w szerokim świecie, kto jest prezydentem Polski. Interesowało to ludzi zaledwie raz, w 2006 roku, gdy świat obiegła zabawna wiadomość, że prezydentem i premierem w dalekim kraju są bliźniacy. Wybory w roku 2015, w których – taka samo jak teraz we Francji – rozstrzygało się, czy Polska pójdzie w stronę populizmu i obskurantyzmu, czy pozostanie na kursie demokracji konstytucyjnej, były zupełnie lokalnym wydarzeniem, interesującym poza Polską może jeszcze dla kilkudziesięciu milionów notorycznych pożeraczy politycznych newsów.

Polska traci w Europie

Jakie to smutne, że Polska dla świata to taki daleki kraj, który dostał się do Unii i ma dziś poważne kłopoty z demokracją. Dla koneserów są jeszcze takie bonusy jak sejmowe uchwały na cześć objawień fatimskich, komiczne głosowanie 27:1 w wyborach przewodniczącego Rady Europejskiej, przeciwko Polsce samotnie zwalczającej jedynego liczącego się za granicą polskiego polityka. To są informacje „z ostatniej strony”, mające wartość ciekawostek z dziedziny politycznego folkloru. Gdyby nie paru wielkich artystów i sportowców, nie byłoby nas w świecie wcale. Ani jednej silnej marki, ani jednego intelektualisty, którego chciano by tłumaczyć na języki świata, ani jednego męża stanu, o którym mówiono by w świecie z szacunkiem. Nikogo nie obchodzimy, nikt nas nie szanuje i doprawdy mało kto nas lubi. A zresztą czy i my kogokolwiek lubimy? Przecież jesteśmy najlepsi, to po co mamy się na innych oglądać?

Dla polskiego patrioty, którym jakoś z biegiem lat czuję się coraz bardziej (efekt przekory?), ten stan rzeczy jest bolesny i frustrujący. Tym bardziej że pamiętamy czasy, gdy było inaczej – gdy nazwisko Wałęsa budziło globalne zainteresowanie i pozytywne emocje, tak jak dzisiaj nazwisko Macron. Dwa razy, w latach 1980 i 1989, byliśmy jak pół Francji! To był nasz gwiezdny czas.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj