szukaj
Kłopotliwy dyrektor FBI musiał odejść
Kreml w Białym Domu
Po nagłym zwolnieniu szefa FBI Donald Trump może jeszcze spać spokojnie. I raczej nie grozi mu los Nixona. Do czasu.
Ławrow u Trumpa. Amerykanie bardzo nie chcieli, by to zdjęcie się ukazało.
Alexander Shcherbak\TASS/Getty Images

Ławrow u Trumpa. Amerykanie bardzo nie chcieli, by to zdjęcie się ukazało.

Biały Dom najchętniej zachowałby tę wizytę w tajemnicy, bo Siergieja Ławrowa nie zapraszano do Waszyngtonu od inwazji Krymu, a tu dostąpił nagle zaszczytu spotkania z prezydentem. Skoro nie można było całkiem tego ukryć, do Pokoju Owalnego, gdzie rosyjski minister rozmawiał z Donaldem Trumpem, nie wpuszczono amerykańskich dziennikarzy. Wszedł tam jednak fotoreporter TASS i po kilku godzinach MSZ Rosji z dumą umieściło na Twitterze zdjęcie, na którym widać Ławrowa i Trumpa roześmianych jak starzy przyjaciele. Symbolika zdjęcia dziwacznie kontrastowała z odbywającymi się następnego dnia przesłuchaniami przed komisją Senatu, gdzie szefowie amerykańskich służb specjalnych zgodnie oświadczali, że Rosja bruździ Ameryce. Doradcy Trumpa byli wściekli na ambasadę rosyjską za opublikowanie fotografii. Znalazłoby się jeszcze więcej powodów do frustracji.

Trumpiści i Kreml

Wizyta Ławrowa miała przygotować grunt pod spotkanie prezydenta z Władimirem Putinem, planowane jako ukoronowanie detente w stosunkach między obu krajami. Trump pragnie żyć w zgodzie i współpracować z Rosją, w Syrii i wszędzie indziej – i nigdy nie wypomina jej agresji na Ukrainę. Przełomu we wzajemnych relacjach próbowało wielu poprzednich prezydentów, także za czasów ZSRR, ale obecny ma pecha, że Rosja tak bardzo pragnęła jego zwycięstwa w wyborach, że w kooperacji z WikiLeaks pomogła pogrążyć jego rywalkę, Hillary Clinton.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj