szukaj
Co przyniesie zmiana prawa językowego na Ukrainie
Język majdanu
Ukraińcy fundamentalnie zmieniają prawo językowe. Po trzech dekadach niepodległości i wojnie z Rosją doszli do wniosku, że w tej części świata nie da się jednak oddzielić języka od polityki.
„Chwała Ukrainie, bohaterom chwała!” – przystanek autobusowy w Stradczy na zachodniej Ukrainie
Sean Gallup/Getty Images

„Chwała Ukrainie, bohaterom chwała!” – przystanek autobusowy w Stradczy na zachodniej Ukrainie

Przynajmniej do pomarańczowej rewolucji 2004 r. wśród ukraińskich polityków dominowało przeświadczenie, że nie warto rozpoczynać wojen językowych na Ukrainie. Co prawda uznawano ukraiński za długofalowy fundament suwerenności, ale koszty społeczne i geopolityczne administracyjnej ukrainizacji wydawały się zbyt wysokie. Po Krymie i Doniecku koszty nie grają już takiej roli.

W ostatnich dwóch latach ukraińska Rada Najwyższa przygotowała już cztery ustawy językowe, które wzmacniają ukraiński kosztem rosyjskiego. Ma działać m.in. specjalny urząd kontrolujący ich wykonywanie w instytucjach państwowych czy na uczelniach. Epoka, gdy Ukrainiec słyszał w urzędzie odpowiedź po rosyjsku z komentarzem, że „przecież wszyscy rozumieją”, ma odejść w niepamięć.

Jedna ze wspomnianych ustaw gwarantuje mniejszościom ich język m.in. w kulcie religijnym, zapewnia możliwość zapisu nazwisk w języku mniejszości, inaczej niż analogiczne ustawodawstwo na Litwie. Problem w tym, że wedle wstępnych analiz w niektórych dziedzinach nowe prawo może uderzyć rykoszetem w mniejszości takie jak polska, przykładowo Polskie Radio Lwów może mieć kłopot z wypełnieniem odpowiednich kryteriów.

1.

Ostatnie tygodnie, za sprawą takich zwolenników ukrainizacji jak Mykoła Kniażycki, szef parlamentarnej komisji kultury, przyniosły przyspieszenie. Obowiązuje już reguła znana m.in. z Francji, według której przynajmniej 25 proc.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj