Brexit tematem (ostatniej?) mowy tronowej królowej Elżbiety. Dziś na Wyspach nic nie jest pewne
Brytania w opałach
Tak niestabilnej sytuacji w polityce brytyjskiej nie było od wielu lat.
Książę Karol towarzyszył Elżbiecie w zastępstwie jej małżonka.
Stefan Rousseau/Reuters/Forum

Książę Karol towarzyszył Elżbiecie w zastępstwie jej małżonka.

Brexit był głównym tematem środowej mowy tronowej wygłoszonej w imieniu rządu przez królową Elżbietę II. Mowę tradycyjnie przygotowują ministrowie, królowa jest w istocie ich ustami. Jedynym i ważnym przesłaniem przemówienia jest wola do wypracowania możliwie jak najlepszej umowy rozwodowej między Królestwem a Unią Europejską. Ale nad realizacją wiszą same znaki zapytania.

W tym roku, który już przechodzi do historii jako wyjątkowo trudny politycznie, symbolicznej wymowy nabrało to, że orędzie zostało opóźnione o dwa dni, a tron małżonka monarchini zajął jej syn, ponieważ mąż, książę Filip, znów znalazł się w szpitalu w związku z infekcją.

Nie wiadomo, jak długo jeszcze obecna para królewska będzie zaszczycała swoją obecnością uroczystość inauguracji brytyjskiego parlamentu, i czy nie zbliża się moment objęcia tronu właśnie przez księcia Karola, który w środę towarzyszył Elżbiecie w zastępstwie jej małżonka.

Co gorsza, nie wiadomo, czy bieg wydarzeń nie odeśle wkrótce mowy tronowej – czyli prezentacji głównych zamierzeń legislacyjnych obecnego rządu premier May – do archiwum historii.

Tu znów symbolicznej wymowy nabiera kluczowy fakt polityczny, że rozmowy koalicyjne między konserwatystami a północnoirlandzką, prawicowo-populistyczną partią DUP wciąż się toczą, czyli że premier May w dniu orędzia nie była pewna, czy Irlandczycy na pewno ją poprą. A to znaczy, że nawet jej premierostwo nie jest pewne, co praktycznie niemal paraliżuje sprawę Brexitu.

Zjednoczone Królestwo postrzegane było prawie jak wzorzec stabilności i przewidywalności politycznej. Zapomnijmy.

Dziś Wielka Brytania jawi się raczej jako przestroga: uważajcie z fundamentalnymi referendami, z populistyczno-narodową frazeologią, z przyspieszonymi wyborami i innymi zgranymi chwytami politycznymi. Żyjemy w czasach niepewności, zmiany paradygmatu, wyczerpywania się formuł towarzyszących polityce zachodniej od powojnia. Jeśli płynie z tego jakaś lekcja dla polityków – rządzących i opozycyjnych – to może taka, by okazali więcej pokory wobec rzeczywistości.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj