Czego chce tzw. europejska nowa prawica?
Brunatni hipsterzy
Organizacja Pokolenie Identytarystów przedstawia się jako młoda, modnie ubrana i broniąca tradycyjnych wartości europejska hipster-prawica. W rzeczywistości to przebrani neonaziści.
Zwolennicy i członkowie ruchu niemieckich identytarystów podczas demonstracji w Berlinie
Carsten Koall/EPA/PAP

Zwolennicy i członkowie ruchu niemieckich identytarystów podczas demonstracji w Berlinie

Symbol identytarystów
materiały prasowe

Symbol identytarystów

Identytaryści za wszelka cenę chcą unikać wiązania ich z neonazistami.
Christian Mang/Forum

Identytaryści za wszelka cenę chcą unikać wiązania ich z neonazistami.

Statek ma 40 m długości, zasięg 3 tys. mil morskich, dźwig do obsługi pontonów oraz 25-osobową załogę, przeszkoloną do odnajdywania migrantów na Morzu Śródziemnym. Tyle że marynarze nie chcą im pomagać, a wręcz odwrotnie. W ramach misji nazwanej „Obronić Europę” będą patrolować obszar wzdłuż wód terytorialnych Libii, przechwytywać wypływających z tego kraju ludzi, zawiadamiać libijską straż przybrzeżną, a po odebraniu przez nią zatrzymanych niszczyć pozostawione przez przemytników łodzie.

To i tak wersja łagodniejsza, bo pierwotne plany zakładały krążenie wokół Sycylii i taranowanie statków organizacji humanitarnych wypływających na pomoc migrantom. W połowie maja ta sama grupa zdołała w znacznie mniejszej łódce zablokować w okolicach Katanii jednostkę Lekarzy bez Granic, między innymi ostrzeliwując jej burty racami. Skończyło się na zatrzymaniu przez włoską straż przybrzeżną i mandacie, ale to właśnie po tej akcji aktywiści zaczęli zbierać w internecie pieniądze na większy statek. Mimo że po protestach organizacji humanitarnych PayPal zablokował podane konto i zwrócił darczyńcom przelane już 73 tys. euro, to „Obronić Europę” skorzystało z innego pośrednika płatności i do ostatniego piątku zebrało blisko 107 tys. dol.

„Obronić Europę” jest projektem organizacji nazywającej się Pokoleniem Identytarystów. To europejska międzynarodówka, z najsilniejszymi oddziałami we Francji, Austrii oraz Niemczech, ale działająca już także we Włoszech, Holandii, Belgii, Danii, Czechach i na Słowenii. Ich symbolem jest lambda, litera greckiego alfabetu, którą na tarczach mieli wojownicy ze Sparty – chętnie porównują też swoją działalność do bitwy pod Termopilami, w której Grecy zatrzymali znacznie liczniejszych Persów, a starcie stało się symbolem poświęcenia i wojny między cywilizacjami.

Identytaryści przekonują, że oni także są małą garstką, która chce bronić europejskich granic, a swoimi akcjami na morzu „powstrzymać przemytników żerujących na ludzkiej niedoli” i uratować uchodźców przed utonięciem. Swoją ideologię opierają na ideach francuskich filozofów nowej prawicy, a do jej propagowania wykorzystują nowoczesne technologie. Ale za tą fasadą świeżości kryje się mocno już pachnąca stęchlizną ideologia o wyraźnie brunatnym zabarwieniu.

Patriotyczni rówieśnicy

W maju odbył się pogrzeb żaby Pepe. Choć cyfrowo wykluczeni mogą jej nie kojarzyć, to w mediach społecznościowych była jedną z najpopularniejszych postaci ostatnich lat. Jako jeden z bohaterów stworzonego w połowie zeszłej dekady komiksu „Boy’s Club” antropomorficzny Pepe długo ucieleśniał po prostu absurdalne poczucie humoru, ale podczas amerykańskiej kampanii prezydenckiej w 2015 r. jego wizerunkiem masowo zaczęły się posługiwać popierające Donalda Trumpa internetowe trolle ze skrajnej prawicy.

W ciągu kilku miesięcy Pepe stał się symbolem rasistowskim i mizoginistycznym: do tego stopnia, że przed kilkoma miesiącami ZARA musiała wycofać ze sklepów dżinsową spódniczkę z naszywkami zbyt przypominającymi żabę. Rysownik komiksu, zmęczony nieskuteczną walką o odzyskanie dobrego imienia Pepe, postanowił go więc symbolicznie uśmiercić. W świecie skrajnej prawicy symbol wciąż ma się jednak dobrze.

Lekko przerobiona twarz Pepe służy teraz za logo Patriotycznego Rówieśnika. To aplikacja na smartfony, za pomocą której mają się nawzajem wyszukiwać członkowie „cichej większości” (według autorów to Europejczycy przeciwni imigracji spoza kontynentu), zbierający wirtualne punkty za udział w demonstracjach, rozlepianie plakatów, wizyty w kościołach itd. Wersja testowa jest dostępna w pięciu językach, a jej twórcy zebrali w internecie 15 tys. euro i zapowiadają jej ostateczne uruchomienie przed końcem roku.

Pomysłodawcą apki jest Martin Sellner, przywódca austriackich identytarystów. Bezrobotny student filozofii ma dużo czasu, żeby obmyślać medialne akcje i promować je w internecie jak sprawna agencja PR. Identytaryści wyspecjalizowali się w sprytnym wykorzystywaniu symboli oraz mediów społecznościowych. We Francji domagali się referendum w sprawie zakazu budowy meczetów, zbierając się właśnie na dachu takiej świątyni w Poitiers, gdzie w 732 r. Frankowie pod wodzą Karola Młota powstrzymali arabski najazd z Półwyspu Iberyjskiego. W Niemczech wywiesili ogromny transparent z hasłem „Bezpieczne granice – bezpieczna przyszłość” na Bramie Brandenburskiej, która była zamknięta przez cały czas istnienia muru berlińskiego. A w Austrii ubrali 6-metrowy posąg cesarzowej Marii Teresy w burkę.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj