Na czym polega spór o unijne wartości
Unia za zamkniętymi drzwiami
Mylili się ci, którzy uważali, że konflikt o wartości ma w Unii charakter drugoplanowy i skończy się na niczym.
Początkowo zdystansowane wobec „wojen o wartości” unijne stolice stopniowo zaczęły coraz głośniej opowiadać się za koniecznością piętnowania polityki Warszawy i Budapesztu.
Igor Morski/Polityka

Początkowo zdystansowane wobec „wojen o wartości” unijne stolice stopniowo zaczęły coraz głośniej opowiadać się za koniecznością piętnowania polityki Warszawy i Budapesztu.

Polska jest pierwszym w historii krajem Unii, któremu Komisja Europejska zagroziła uruchomieniem artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli procedury karnej za poważne naruszanie zasad praworządności. Obecny spór Warszawy z Brukselą nie tylko nie wygasa, lecz staje się centralną kwestią w naszej polityce w ramach wspólnoty. Wiele wskazuje na to, że na lata zdefiniuje on też pozycję Polski w Unii Europejskiej.

Pierwsze problemy z praworządnością w Polsce przypadły na okres szczególnie dla Unii trudny. Lęk przed zwycięstwem nacjonalistów w holenderskich i francuskich wyborach, brexit, kryzys migracyjny i kolejne ataki terrorystyczne spowodowały, że antydemokratyczne działania nowego rządu w Warszawie zeszły na drugi plan. Wprawdzie w Parlamencie Europejskim odbywały się debaty na temat sytuacji w Polsce, a Komisja słała do Warszawy opinie i rekomendacje, jednak działania te pozbawione były wyrazistego poparcia krajów członkowskich. Europejscy politycy pochłonięci własnymi troskami woleli uniknąć wewnątrzunijnych wojen o wartości. Zdawało się, że wypaczenia polskiej demokracji nie przeszkodzą Warszawie w miarę bezproblemowo funkcjonować w ramach wspólnoty.

Takie założenie okazało się całkowicie nierealistyczne. Wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały, iż fundamentalne wartości, zapisane w artykule 2 Traktatu o UE: „poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości”, nie mogą być traktowane tak jak strefa Schengen czy euro.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj