Prezenterka telewizyjna w różu, czyli kim jest twarz reżimu Kima?
Ri Chun Hi od dziesięcioleci ogłasza w koreańskiej telewizji przełomowe momenty. Reżim nazywa ją „bohaterką narodu”.
Najważniejsza północnokoreańska prezenterka: Ri Chun Hi
Kim Hong-Ji/Reuters/Forum

Najważniejsza północnokoreańska prezenterka: Ri Chun Hi

Jej znakiem (lub raczej: kolorem) rozpoznawczym jest róż. W ostatni weekend ubrana w tradycyjny strój chima jeogori podekscytowanym tonem obwieściła na antenie państwowej koreańskiej telewizji „wspaniały sukces” szóstego już testu bomby wodorowej, zaznaczając, że był to „znaczący krok dla wypełnienia narodowego programu nuklearnego”.

To właśnie Ri Chun Hi jest najważniejszą twarzą koreańskiego reżimu, mimo że oficjalnie kilka lat temu przeszła na emeryturę. Dlaczego Ri stała się ulubienicą Kimów? Bo jak mało kto pasowała do koreańskiej układanki.

Powód pierwszy: urodziła się 74 lata temu w biednej rodzinie robotników, w czasie gdy Korea była pod rządami Japonii. Powód drugi: z wykształcenia jest aktorką po szkole teatralno-filmowej w Pjongjangu. Oba te fakty niewątpliwie pomogły jej odnieść sukces: jej pochodzenie gwarantowało bezwarunkową lojalność, teatralne wykształcenie okazało się równie bezcenne.

Czasem śmiech, czasem łzy

Na antenie koreańskiej telewizji pojawiła się w 1971 roku, a już trzy lata później była główną szefową koreańskich wiadomości telewizyjnych. Według jednej z wersji jej życiorysu pod swoje skrzydła miał ją wziąć sam Wielki Wódz Kim Ir Sen, którego światłe rady miały pomóc jej stawiać pierwsze kroki w zawodzie. W odróżnieniu od innych prezenterów, którzy co rusz popadali w niełaskę Kimów, kariera Ri Chun Hi rozwijała się bez żadnych potknięć.

Przeciwnie – tylko ona ogłaszała Koreańczykom przełomowe informacje. Za każdym razem dostosowywała do tego ton głosu. Zalewając się łzami, ogłaszała światu w 1994 r. śmierć Kim Ir Sena, a 17 lat później – jego syna Kim Dzong Ila. W 2012 r. przeszła na emeryturę i zajęła się szkoleniem nowych prezenterów, jednak tylko ona była dopuszczona do informowania o kolejnych udanych próbach nuklearnych reżimu. Wtedy można było usłyszeć podekscytowany ton prezenterki i zobaczyć pogodną, uśmiechniętą twarz. Kiedy zaś krytykowała Zachód, przybierała groźną minę.

„Kiedy Ri podaje wiadomości, wrogowie drżą ze strachu” – ogłosił przed laty północnokoreański miesięcznik „Chosun”. Ona sama miała przyznać kiedyś, że najważniejsze jest, by do widzów „mówić łagodnie”, a nie krzyczeć.

O jej życiu prywatnym wiadomo niewiele. Nie sposób potwierdzić w niezależnych źródłach jej biografii, nie udziela też wywiadów zachodnim mediom. Z informacji „Chosun” wynika, że wraz z mężem, dziećmi i wnukami mieszka – we względnym jak na warunki Korei dostatku – w Pjongjangu. Dla kolejnych pokoleń Koreańczyków jest twarzą reżimu, „panią z okienka”, która mówi im wszystko, co powinni wiedzieć.

Media w Korei Północnej pod kontrolą władzy

Jak wiadomo, nieliczne koreańskie media są pod całkowitą kontrolą państwa, a wiadomości, które przekazują, mogą pochodzić wyłącznie od Koreańskiej Centralnej Agencji Informacyjnej, zagraniczna prasa nie jest tu dostępna, a odbiór zagranicznych rozgłośni radiowych czy stacji telewizyjnych surowo zabroniony. Wszyscy dziennikarze w tym kraju należą do Partii Pracy Korei, zaś adepci dziennikarstwa są badani zarówno pod względem własnej nieskazitelności ideologicznej, jak i ich rodziny.

Zdecydowana większość Koreańczyków nie ma dostępu do internetu (przywilej ten zarezerwowany jest jedynie dla ścisłej elity), korzystają za to z wewnętrznej sieci, założonej i całkowicie kontrolowanej przez koreański rząd. A o tym ostatnim można tu mówić tylko dobrze.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj