Jak na poczynania Korei Północnej reagują jej sąsiedzi?
Pekin sugeruje, by Pjongjang zawiesił program jądrowy w zamian za rezygnację z amerykańsko-południowokoreańskich manewrów w jego sąsiedztwie.
REUTERS/Jason Lee/Forum

Pekin sugeruje, by Pjongjang zawiesił program jądrowy w zamian za rezygnację z amerykańsko-południowokoreańskich manewrów w jego sąsiedztwie.

Jak podaje BBC, w chińskim serwisie Sina Weibo, odpowiedniku Twittera, ocenzurowano hasła „bomba wodorowa”, „Korea Północna”, „BRICS”. Zatem mieszkańcy Chin po wpisaniu fraz otrzymują komunikat: „zgodnie z obowiązującym prawem i regulacjami wynik wyszukiwania nie może zostać wyświetlony”. Dlaczego ocenzurowano skrót szczytu przywódców krajów BRICS (Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA)? Chińscy internauci sugerują, że w ostatnią niedzielę Kim Dzong Un postanowił przy pomocy rakiety balistycznej przywitać przywódców na szczycie i zademonstrować swoją siłę.

Prezydent Xi Jinping też zajął ostatnio stanowisko. Skrytykował ulokowanie amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terenie Korei Południowej, a o obecny kryzys obwinił po części awanturniczego dyktatora Korei Północnej, ale także Donalda Trumpa, który zdaniem Xi Jinpinga prowokuje Kim Dzong Una wpisami na Twitterze.

Według informacji CNN Pekin sugeruje, by Pjongjang zawiesił program jądrowy w zamian za rezygnację z amerykańsko-południowokoreańskich manewrów w jego sąsiedztwie. Wątpliwe, że Kim Dzong Un ustąpi przywódcy USA. „New York Times” zwraca uwagę, że Donald Trump powinien naciskać na Pekin, by wspomógł jego działania militarne, grożąc embargo na ropę naftową.

A jak sytuacja wygląda na prowincji? Sprawdził John Sudworth, dziennikarz BBC, który udał się do Dandong, miasta niemalże graniczącego z Koreą Północną. Jak się okazało, Chińczycy niespecjalnie przejmują się tym, co dzieje się u sąsiadów, albo niewiele o tym wiedzą. Jedna z kobiet przyznała, że martwi się obecną sytuacją, ale „jej zdaniem wojny nie będzie, gdyż Chiny i Korea Północna zawsze będą przyjaciółmi”.

Japonia szykuje się do ewakuacji swoich obywateli z Korei Płd.

Portal „Nikkei Asian Review” podaje, że władze Japonii – świadome eskalacji konfliktu z Koreą Północną – szykują się do ewentualnej ewakuacji Japończyków z terenów Korei Południowej: tych, którzy mieszkają tam na stałe, i turystów. „Musimy pozostawać czujni i robić wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo naszym obywatelom” – powiedział premier Shinzo Abe.

Japoński rząd pracuje nad czteropunktowym planem w razie konfliktu zbrojnego: zniechęca swoich obywateli do podróżowania, nakłania do wyjazdu z Korei Południowej, a w razie ataku – do szukania schronienia na miejscu. Władze obiecują również pomoc dla tych, którzy pozostaną w Korei Południowej, w ramach działań ambasady w Seulu.

Szacuje się, że obecnie w Korei Południowej mieszka ok. 38 tys. Japończyków i przebywa ok. 19 tys. japońskich turystów.

Władze Japonii zapowiadają zwiększenie budżetu na obronność kraju. Tokio obawia się zagrożenia ze strony Kim Dzong Una ze względu na swoje położenie geograficzne: Japonia leży na linii ataku Korea Północna – USA.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj