To mówi natura
Huragan Irma w Fort Lauderdale na Florydzie
Chip Somodevilla/Getty Images

Huragan Irma w Fort Lauderdale na Florydzie

Huragany, tornada i pożary pustoszą USA.

Pierwszy raz od 166 lat obserwacji meteorologicznych w ciągu tego samego roku kalendarzowego dwa huragany najwyższych kategorii uderzyły w wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Sierpniowy Harvey był wyjątkowo deszczowy, przyniósł powodzie w Teksasie i Luizjanie. Porywy Irmy dorównywały najsilniejszym odnotowanym atlantyckim cyklonom. Zanim Irma zmusiła do ewakuacji kilka milionów mieszkańców Florydy, spustoszyła Karaiby, niektóre wysypy doszczętnie, jak maleńką Barbudę. Co więcej, w tym samym czasie amerykańskie stany położone nad Pacyfikiem i przy granicy z Kanadą gasiły pożary lasów.

Huragany na południowym wschodzie i pożary na północnym zachodzie to sezonowe zdarzenia występujące co roku. Nad Atlantykiem tęgo może powiać i popadać od początku czerwca do końca listopada, na zachodzie Ameryki Północnej pali się od wiosny i płonąć może do jesieni, jeśli ogień trawi trudno dostępne miejsca. Tyle zasada, która jednak w ostatnich latach zawodzi. Rok 2017 był trzecim z rzędu, gdy atlantycki cyklon uformował się jeszcze przed umownym otwarciem sezonu. Także północnoamerykańskie pożary – m.in. w Kalifornii, Waszyngtonie, Oregonie, na kanadyjskich Terytoriach Północno-Zachodnich i w Albercie – coraz częściej określa się jako rekordowe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj